20 stycznia 2011

Recenzja Moon & Sun „The Wild Things”


MOON & SUN The Wild Things, [2010] Beep! Beep! Back up the Truck || O płycie „The Wild Things” najlepiej opowiadać uprzedzając wcześniej o miejscach, w których powstawała. „Mój dobry przyjaciel mieszka w wiosce Katleby w Szwecji i posiada farmę warzywną. Potrzebowałam uciec; tam był pusty domek więc mogłam pracować na farmie, a wolny czas spędzać w chacie, tworząc muzykę” - opowiada Monica Tormell, zasłaniająca się Księżycem i Słońcem autorka piosenek i plastyczka.

Łącząc obie swoje pasje Szwedka przemienia piękno krajobrazów, które ją otaczają w muzykę. Poza szwedzkimi lasami była to także karaibska wyspa Curaçao i Amsterdam, a więc miejsca o zupełnie różnych klimatach. Tą różnorodność wyraźnie czuć na krążku - artystka zestawia etniczne instrumenty z elektroniką, a karaibskie melodie z ponurymi balladami. Album „The Wild Things” jest muzyczną podróżą przez dziką krainę, czasem ciemną i ponurą a czasem oświetloną ogniskiem i ubarwioną pstrokatą odzieżą ogrzewających się przy nim ludzi. Z zakątków tego niezwykłego świata dobiegają najróżniejsze dźwięki - bębny tambu, tzw. steel pan, patyczki clavé (drewniane patyki, którymi stuka się o siebie) czy szwedzka cytra. Wszystko to zostało wzbogacone o efekty dźwiękowe w postaci trzasków ogniska, świergotu ptaków czy końskiego rżenia.


Wokale pani Tormell są świetne. Chwilami kojarzą się ze specyficzną manierą śpiewania Lykke Li (wstęp „Hunt”), chwilami z tropikalną wersją Bat For Lashes („Bo”) by w końcu przybrać tony Fever Ray („Salt & Indigo”). Gdzieś tam w tle równie skrzą się skojarzenia z Wildbirds & Peacedrums, My Brightest Diamond czy The Dø.

Chociaż na płycie usłyszymy śliczne, wciągające wokale i całkiem bogate instrumentarium, większość utworów (odliczając „000000” i „Hallow”) zostało zdominowane przez bębnienie. Większość dźwięków na „The Wild Things” należą do subtelnych, popychających do refleksji, ale nie perkusja - ta jest energiczna, wyrywająca z letargu i mobilizująca. Jej duch pochodzi z wyspy Curaçao, na której w 2009 Monica spotkała lokalną perkusistkę, Crisantę Martha. Jej bębnienie zostało przez Monicę nagrane i użyte jako „bibliotekę” perkusji Moon & Sun.


EP-ka ta jest niezwykle wyrównana i żadna z sześciu zawartych na niej kompozycji nie wydaje mi się być słabszą. Dużym plusem jest także bardzo nowoczesne podejście do dystrubucji tego materiału. „The Wild Things” ukazało się pod szyldem niezależnej holenderskiej wytwórni Beep! Beep! Back up the Truck. Została ona założona w 2008 roku w Utrechcie przez grupę przyjaciół-muzyków niezadowolonych ze stanu holenderskiego rynku fonograficznego (w ich opinii nie doceniał potencjału dystrybucji muzyki przez internet, a także potęgi społeczności internetowych jako tuby promującej wykonawców). Oprócz możliwości kupienia albumu na winylu można także go pobrać za darmo z Bandcamp. 6/10 [Michał Nowakowski]

0 KOMENTARZE:

Prześlij komentarz