31 marca 2011

Recenzja Nerwowe Wakacje „Polish Rock”


NERWOWE WAKACJE Polish Rock, [2011] Wytwórnia Krajowa || Harcerstwo i melodie - te słowa błysną w waszych myślach kilka razy. Gdyby recenzja tej płyty mogła polegać na przekazaniu czegoś w sposób werbalny, polegałaby na nieprzerwanym nuceniu jej refrenów. Gdyby opisanie „Polish Rock” było zadaniem drużyny w kalamburach trzeba by narysować harcerza, który podryguje do taktu.

Ten harcerski, urokliwy i zalotnie mrugający element jest lwią częścią piosenek formacji złożonej z muzyków The Car Is On Fire, Afro Kolektywu i Kolorofonu. Normalnie można by powiedzieć: Nie, dzięki, wyrosłem z Happysad w gimnazjum. Można by, ale nie tym razem. To bardzo powierzchowne skojarzenie wprowadza w błąd. Stylistycznie, ta płyta to prezentacja miłości do lat osiemdziesiątych - Lady Pank, Skaldów, a także dźwięków spod znaku Modest Mouse. A wszystko przebojowo, nonszalancko i inteligentnie.

Inteligentnie również tekstowo. Harcerskie gawędy Jacek Szabrański wymieszał z miejskimi szlagwortami, jakimi częstowały nas Muchy. Idealnie spełniają swoją rolę kompana melodii i wymieniają się z nią rolami. Nie wyobrażam sobie, żeby wersy „kosmos jest pyłkiem na Twojej sukience” i „patrzysz na mnie jakbym przedarł, na pół koronkowe ID” w damsko-męskim rozgardiaszu się nie przebijały.

Wypełniony po brzegi pełnokrwistymi piosenkami polski rock. Przykuwa wiosennymi melodiami i aplikuje je do uszu, mózgu i serca. Wybierzcie dowolny tytuł i po prostu włączcie. Akustyczna gitara zmusi was do słuchania, elektryczna sprawi, że uwierzycie w melodie, a sekcja rytmiczna wprawi wasze biodra w coś, co można nazwać harcerskimi podrygami. Od czasu do czasu, wyczujecie też wartość artystyczną (sprytne użycie "przeszkadzajek" w utworze „Mięta”) i efektów gitarowych („Dangerous”).

Wszystko sobie dobrze wymyślili i wyważyli. Do ostrzejszych gitar, dodali melodyjne partie basu. Numer otwierają nerwowo tylko po to by całość mogła przejść od sentymentalizmu do radości. Refreny napisali tak, że najzwyczajniej nie da się ich nie nucić. Zestawili skrajne środki, patenty i emocje, otrzymując najfajniej i najbardziej bezpretensjonalnie napisane kawałki. Brak ciśnień niemal namacalny. Najlepszy kompan podróży, środkami komunikacji miejskiej, o tej porze roku. A że gówniarski, to chyba dobrze? 9/10 [Paweł Samotik]

0 KOMENTARZE:

Prześlij komentarz