6 listopada 2012

Blogosfera muzyczna #2: Łukasz Warna-Wiesławski o Niezalu Codziennym


Cykl „Blogosfera muzyczna” jest miksem wywiadów z polskimi blogerami muzycznymi, felietonów i przeglądów polskich blogów/serwisów. Tym razem porozmawiał ze mną Łukasz Warna-Wiesławski, założyciel i redaktor naczelny Niezalu Codziennego.

Zacznę nie od początku. Pod adresem niezalcodzienny.pl wisi tylko wklejka Facebooka. Co się dzieje?

Wywracam wszystko do góry nogami. Pewne rzeczy straciły sens, trzeba było je zmienić. Pewne czekały z wdrożeniem na dogodny moment, który chyba własnie nastał. Okaże się za pare tygodni, czy wyjdzie coś fajnego, czy przywita was podziękowanie za wspólnie spędzone trzy lata.

Jak to się potoczyło, kiedy postanowiłeś założyć Niezal Codzienny?

Pomysł na Niezal wykiełkował jakoś w 2009 roku. Każdy chciał pisać recenzje, a nie było serwisu, który zająłby się nowinkami, więc postanowiłem sam wziąć sprawę w swoje ręce. Start przypadł na styczeń 2010.

Nie lubisz pisać recenzji?

Zależy od płyty. Jeśli uważam, że album jest godny uwagi, robię to z przyjemnością. Dlatego dobrze pisze mi się krótkie rekomendacje skupiające się na opisie brzmienia czy klimatu wydawnictwa – zajawki, które mogą zachęcić kogoś tuż przed premierą, osobę jeszcze bez leaku na dysku. Czuję, że to może być użyteczne. Dłuższe rozkminki i taśmowe pisanie o wszystkim, by nie było luk na portalu i żeby wyrobić liczbę odsłon – da się zrobić, ale bardzo szybko zjada poczucie braku sensu. Po statystykach widać, że ludzie sprawdzają przede wszystkim ocenę i uciekają. To oczywiście też kwestia warsztatu i wiedzy, bo do satysfakcjonującego mnie poziomu jeszcze daleko, ale czuję, że to walka o osoby, które można policzyć na palcach dwóch rąk.

Na pewno znasz facebookowy fanpage „Czytam polską prasę muzyczną dla beki”. Uważasz, że to jest rzecz potrzebna? Słuszna?

Świetna rozrywka, czasem przez łzy. Szkoda tylko, że serwisy po kilkukrotnym pojawieniu się na łamach fanpage'u nie wyciągają wniosków.

Co wg Ciebie jest rakiem polskich recenzji?

Błędy merytoryczne i próby udawania, że tych braków w wiedzy wcale nie ma.

Na jakiej platformie „stoi” Niezal?

Początkowo Niezal stał na Tumblrze, potem na Blogspocie. Później Niezal miał okres, gdy był aktualizowany wyłącznie przez Facebooka i Twittera, a strona ściągała wpisy z tego drugiego serwisu. We wrześniu tego samego roku kupiłem serwer i postawiłem stronę z prawdziwego zdarzenia, która co parę miesięcy ewoluuje i przeobraża się wizualnie, jak i treściowo.

Dlaczego zrezygnowałeś z tych platform? Są (szczególnie Blogspot) potężne – „stoi na nich” sporo serwisów/blogów muzycznych.

Są ubogie w porównaniu z tym, co oferuje postawiony samodzielnie Wordpress, na którym stworzyć można złożoną architekturę własnych klas, typów postów i zaawansowanych szablonów. Istnieją setki gotowych rozwiązań, a jeśli ich brakuje, można je samodzielnie napisać. Niezal miał całkiem rozbudowaną siatkę taksonomiczną i żałuję, że tylko jej fragmenty były publiczne – nigdy nie miałem czasu i siły, by otagować odpowiednio wszystkie wpisy. Świadomość, że i tak na starsze newsy wchodzą dwie osoby rocznie miała na to duży wpływ. Bo w sumie po co komu przeterminowana aktualność? Może Blogspot zmienił się od tego czasu, ale trzy lata temu oferował jedynie stworzenie fasady. Poza tym, zawsze lepiej na swoim.

Czy ktoś Ci pomagał?

Codzienny zalew postów to moja robota, przez stronę przewinęło się jeszcze sześć osób, które napisało parę dłuższych tekstów i recenzji, a także siódma – Robert, ojciec warszawskiego oddziału będącego lokalną przybudówką skupioną na koncertach w stolicy.

Dużo krótkich newsów to Twoja recepta na chętnie odwiedzany serwis?

Do pewnego momentu tak, ale to się już chyba nie sprawdza. Media społecznościowe dały bezpośredni kontakt z lubianymi artystami, więc newsy straciły mocno na znaczeniu, a kierując się ku undergroundowi za konkurencję nie robią polskie strony, a tytani pokroju FACT i XLR8R, którzy mają znacznie więcej dojść do wytwórni i promotorów. Poza tym coraz częściej dla niektórych te cztery linijki tekstu to też za dużo. Dlatego w ostatnich tygodniach treści pojawiało się mniej i dotyczyły jedynie lubianych przeze mnie wykonawców. Nie interesuje mnie już chętnie odwiedzany serwis, a serwis, przy którym chętnie pracuję.

Co musi się zmienić, żebyś pracował przy Niezalu chętnie?

Zdarzały się dni, kiedy nad stroną siedziałem po osiem do dziesięciu godzin dziennie, więc nie obraziłbym się, gdyby pojawiło się więcej pieniędzy, precz z barterem. Chociaż minimalna krajowa zamiast kieszonkowego na własnej stronie-marzenie.

Ile odsłon Niezal Codzienny zalicza miesięcznie?

Zależy, ale w tym roku miałem rekordowy miesiąc – 35 tysięcy unikatów.

Masz jakieś swoje sposoby na promowanie serwisu?

Jestem wierny zasadzie „content is the king”, ale jestem w dobrej sytuacji, bo startowałem w dogodnym momencie – kiedy Zuckerberg nie chciał jeszcze pieniędzy za istnienie w swoim serwisie. Na pewno mocno pomaga pisanie o polskiej muzyce, to treść, której nie ma na zagranicznych portalach. Można liczyć też, że artysta zalinkuje gdzieś newsa, rekomendację czy recenzję. W cenie są też rozdawki, ale z każdym kolejnym tygodniem coraz bardziej gardzę konkursami i nie widzę w nich sensu.

Jakie polskie i jakie zagraniczne serwisy/blogi muzyczne czytasz?

Z polskich sympatyzuję z publikującym pokrewne treści Lineoutem, czytam Filipa Szałaska i Weedtemple. Zagranicznych jest zbyt wiele, by wymieniać, ale najwięcej dobrej muzyki oferują FACT (chociaż czuję, że to jego ostatnie chwile i runie w dół jak Pitchfork), XLR8R, Dummy, Fader, Resident Advisor, Foxy Digitalis czy Dusted. Żałuję, że nie doceniłem wcześniej Altered Zones, bo to była dobra pigułka z mniejszymi blogami. Ad Hoc to już nie to samo, a Portals publikuje za dużo nie po mojej linii.

Jak zamykasz administrację Niezalu Codziennego i edytor tekstu, czym jeszcze się zajmujesz? Są to tylko pozamuzyczne rzeczy, czy jeszcze coś związanego z muzyką?

Próbuję zabrać się do magisterki na temat muzyki techno, pomagam przy festiwalu Unsound i oglądam nieprzyzwoite ilości seriali.

O czym konkretniej będzie magisterka? Słuchasz techno?

Oczywiście. To ostatnio jedna z moich największych fascynacji. Na razie zamierzam umieścić gatunek w kontekście innych zjawisk popkultury, bo to opcja szeroka i pozwalająca napisać o wszystkim po trosze, ale w sumie może skończyć się to np. analizą tematów podejmowanych przez Drexciyę. Wyjdzie w praniu.

Dziękuję za rozmowę.

[Michał Nowakowski]

0 KOMENTARZE:

Prześlij komentarz