9 kwietnia 2013

Chumbawamba płacze po śmierci Margaret Thatcher. Z radości


Wczorajsza śmierć Żelaznej Damy stała się też przyczyną radości fanów Chumbawamby, kultowego zespołu rozwiązanego oficjalnie po trzydziestu latach działalności w 2012 roku. Podczas gdy "cała Wielka Brytania płacze" a połowa z nas znalazła doskonały pretekst do prokrastynacji (bo przecież trzeba się zadumać, a najlepiej przy średnim filmie ze świetną Meryl Streep), rozpoczęła się wysyłka epki "In Memoriam: Margaret Thatcher".

Szybka reakcja jak na nieistniejący zespół, prawda? Do tego, jeśli ktoś zna anarchizującą twórczość Chumbawamby, a nie tylko "Tubthumpera" i piosenkę o futbolu, raczej nie posądzałby ich o upamiętnianie królowej liberalizmu. Czyżby jednak wydarzenie to wstrząsnęło nimi tak bardzo, że w jeden dzień nagrali i udostępnili nowe EP? Otóż nie, historia ta jest znacznie ciekawsza.

Materiał ten został zarejestrowany w 2005 roku. Wytłoczony na płycie kompaktowej nie otrzymał jednak daty premiery. Zamiast tego, w 2009 roku na stronie internetowej Chumbawamby, pojawiła się informacja o możliwości zamówienia płyty za cenę 5 funtów, ale z wysyłką dopiero w dniu śmierci Margaret Thatcher, "najbardziej destrukcyjnego i okrutnie lekceważącego lidera jakiego mieliśmy". Zatem "o poranku po tym chwalebnym dniu znajdziecie to ekskluzywne i niedostępne nigdzie indziej CD niczym nagrobek na Waszej wycieraczce".

Boff Whalley, wokalista i gitarzysta Chumby, sprecyzował w wywiadzie w 2011 roku, że "Margaret Thatcher niedługo kopnie w kalendarz i całym kraju rozpocznie się medialne i polityczne bombardowanie jej wspaniałym dziedzictwem. I będzie to złe. (...) Płyta jest nagrana, wytłoczona, w okładce i gotowa do wysyłki. W przeciwieństwie do przewidywanych nekrologów BBC i pompatycznego państwowego pogrzebu, będzie to coś, na co możemy się cieszyć."

"In Memoriam: Margaret Thatcher" jest więc prezentem z przeszłości, mającym być niekoniecznie celebracją śmierci, ale ostrą kontrą wobec słusznie spodziewanego medialnego braku krytycyzmu. Prezentem, dodajmy, bardzo tradycyjnym, pochodzącym z lat, gdy jeszcze mało komu śniło się o streamingach i downloadach. Póki pierwsi odbiorcy nie znajdą kompaktów na swych wycieraczkach, próżno szukać tej muzyki w sieci.

Wiemy już, że na płycie znajdą się utwory "Introduction", "So Long, So Long", "Pinochet Bids Farewell From Beyond The Grave", "The Day The Lady Died", "Ring The Bells!", "Waiting For Margaret To Go" oraz "Sleep". Szczególnie intrygująco zapowiada się "The Day The Lady Died", być może będący parfrazą "The Day The Nazi Died", w którym niejasny jeszcze udział wzięli Czesi z Midi Lidi (którzy remiks piosenki "El Fusilado" Chumbawamby zamieścili na swym drugim albumie z 2009 roku). Tymczasem dysponujemy rejestracją koncertowego nagrania "So Long, So Long" jeszcze sprzed rozwiązania zespołu. [Wojciech Nowacki]


0 KOMENTARZE:

Prześlij komentarz