28 maja 2013

Przypadkowe spotkania z połową Skalpela


Po obezwładniającym sukcesie Igora Pudło, którego „Breslau” było jednym z najistotniejszych zjawisk w polskiej muzyce ostatnich lat, zdyskontowanym albumem z remiksami, epką i już nie tak świeżą drugą płytą, oczekiwanie na materiał Skalpela odrobinę zmalało. W cieniu Igora Boxxa pozostawała działalność drugiej połowy naszej sztandarowej dumy. Gdy jednak wszystko obecnie zmierza w stronę powrotu Skalpela, również Marcin Cichy udowadnia, że Wrocław jest niezwykle inspirującym miejscem.



Na wydanej w grudniu pod szyldem Meeting by Chance epce nie znajdziemy wojennych gruzów, trudnej przeszłości i schyłkowej dekadencji, lecz żywe miasto, ze swym współczesnym życiem, rytmem i organiczną strukturą. Punktem wyjścia do tego przestrzennego materiału był cykl fotografii „Chance Meeting”, w których amerykański fotograf Duane Michals uchwycił przypadkowe, lecz w istocie miastotwórcze spotkania dwóch mężczyzn. Muzyka Meeting by Chance bliższa jest ambientowym plamom i estetyce IDMu niż jazzowemu nerwowi, a jej filmowy charakter podkreśla odrobinę odrealniona okładka z kinową fasadą. Tymczasem nakładem oficyny Asfalt „Meeting by Chance” ukazało się również na winylu.


O tym, że nie jest to jednorazowy projekt pokazało wydawnictwo „Meeting Illegal Art". Nie, nie chodzi tu o street-art i buntownicze murale, choć podobnie jak miejskie mury Marcin Cichy otagował muzykę innych wykonawców. I to jakich! To jedyna okazja by usłyszeć na polskim wydawnictwie Damona Albarna, Bon Ivera, DJ Shadowa z Yukimi Nagano czy Lamb. Zbiór dziewięciu remiksów Cichego udanie prezentuje niemal przebojowy potencjał Meeting by Chance.



Na koniec wspomnieć trzeba o dwóch majowych singlach Meeting by Chance. Niebanalną piosenkowość dalej eksploruje „Moon Rock”, w którym na wokalu gościnnie udziala się Daniel „Gravy” Thomas. Najnowszy „Numbers” to powrót do niepokojących dronów podkreślony okładką od autora bloga „Brzydki Wrocław”. Owszem, zbliża się nieuchronnie nowy Skalpel, ale solowa twórczość Cichego sprawia, że hipotetyczny album Meeting by Chance jest czymś, na co również warto by było czekać. [Wojciech Nowacki]

0 KOMENTARZE:

Prześlij komentarz