24 grudnia 2013

Maciej Szkudlarek Poleca: Spokojne dźwięki


Logophonic poznałam przypadkiem na jednym z koncertów w gdyńskiej Desdemonie. Supportowali o wiele słabszy od siebie zespół, którego nazwy nie wymienię dla dobra uszu naszego narodu. Logophonic to dwóch panów - Maciej Szkudlarek i Krzysztof Stachura. Dzisiejszy odcinek sponsoruje ten pierwszy, zapraszam! [Agnieszka Hirt]

Wybrać najważniejsze dla mnie płyty to bardzo trudne zadanie. Na tyle trudne, że zamiast tego z radością postanowiłem napisać o kilku z tych, których często słuchałem w ciągu ostatnich dwóch lat. AS

Hidden Orchestra Night Walks [2010]


Pierwszy wybór pada na płytę szkockiej formacji Hidden Orchestra. Jest to fantastycznie zrealizowana, świetnie brzmiąca, spójna i ciekawa aranżacyjnie płyta. Polecam słuchać dość głośno na dobrym sprzęcie. W zaaranżowanej w nagraniach przestrzeni znajduje się bardzo wiele smaczków i niuansów, które można odkrywać przy każdym kolejnym przesłuchaniu. Dla mnie właściwie ma jedną wadę – przesłuchałem ją tyle razy, że znam ją na pamięć i już mnie nie ekscytuje tak jak kiedyś.

Autolux Transit Transit [2010]


Kolejną płytą, którą serdecznie polecam, jest album zatytułowany „Transit Transit” amerykańskiego zespołu Autolux. Nie jest to wybór oczywisty, płyta może wielu osób nie chwycić za serce przy pierwszym przesłuchaniu. Mnie ujmuje w niej najbardziej to, że zespół zastosował mnóstwo niestandardowych rozwiązań aranżacyjnych i instrumentalnych, a jednocześnie kawałki pozostają proste w odbiorze i melodyjne, piosenkowe. Uważam to za jeden z najważniejszych przejawów mistrzostwa w muzyce.

Fink Perfect Darkness [2011]; Massive Attack Heligoland [2010] i Mezzanine [1998]


Kolejny i już ostatni akapit poświęcam dwóm zespołom, które najczęściej goszczą w odtwarzaczu od dłuższego czasu. Pierwszym z nich jest brytyjski Fink. Minimalizm w aranżacji, a jednocześnie cała masa energii o dość spokojnym zabarwieniu, ale dużej amplitudzie emocji – niezawodnie przykuwają uwagę. Właściwie mógłbym polecić całą dyskografię zespołu, ale z wszystkich płyt w obecnej chwili chyba najbardziej lubię „Perfect Darkness” (tytuł faworyta jest przechodni, już kilka razy się zmieniał). Drugim zespół, który mam na myśli to Massive Attack, płyta „Heligoland” na zmianę z „Mezzanine”. Oba zespoły łączy oszczędność oraz prostota wysmakowanych rozwiązań, które składają się na kompletną całość.

Nie byłbym do końca szczery, gdybym nie uzupełnił listy o jeszcze jedną pozycję. Zdarzają się momenty, w których nie mam pomysłu, czego chciałbym posłuchać. Jeżeli zastanawiam się za długo, stosuję zasadę, że zawsze jest dobry moment na „In Rainbows” zespołu Radiohead.

W zestawieniu znalazły się płyty raczej spokojne, głównie dlatego, żeby zachować stylistyczną względną spójność. Może jeszcze kiedyś będzie okazja podzielić się propozycjami z cięższej kategorii wagowej, których słucham równie często. 

0 KOMENTARZE:

Prześlij komentarz