14 grudnia 2013

Michał Wójcik Poleca: BigBang obsession


Michał Wójcik, wokalista krakowskiego zespołu Cinemon oraz gitarzysta w innym, również krakowskim, zespole Tourette. O sympatii do pewnego norweskiego bandu oraz o tym, że współczesna muzyka go nie kręci... [Agnieszka Hirt]

Nie słucham zbyt wiele muzyki, bo nie mam na to czasu (smutne). Ponadto większość współczesnej muzyki po prostu mnie nie rusza (to również smutne). Żadne Arctic Monkeys ani Arcade Fire nie wywołuje we mnie ani grama emocji. Delikatnie wzruszyła mnie nowa płyta QOTSA, ale z pewnością pojawiła się w tak wielu "osobistych zestawieniach", że jeśli bym ją tu miał umieścić, musiałbym się wpierw wyrzygać.

Dlatego moja lista będzie monotematyczna. Nie jest to "pięć ulubionych płyt", bo nie umiem wskazać tej ulubionej. Jest to raczej kolejność, w której proponuję się muzyką BigBang zainteresować. Taka kolejność, w której wchodzi najłatwiej.

No, BigBang. Z Norwegii, nie z Korei (o zgrozo). Nie jestem psychofanem. Po prostu wróciłem właśnie z koncertu w Berlinie. I to dobry koncert był. Ale po kolei.

BigBang The Best Of  [2011]


Zgroza - płyta the best of. Ale faktycznie zawiera same hity. Wchodzi jak masło i jest cudowna na pierwszy kontakt z Norwegami. I wtedy kiedy wydaje Ci się, że słyszałeś już wszystko, nadchodzi kolejna...

BigBang Radio Radio TV Sleep [2003]


Tym razem koncertowa. Okazuje się, że o ile w studio BB jest zajebiste, o tyle koncertowo po prostu miażdży światopogląd. Nie ma lepszej kapeli live. Period. I ta płyta to udowadnia.

BigBang Clouds Rolling By [2000] i Frontside Rock'n'roll [2002]



Te numery znamy z poprzednich dwóch krążków, ale wyrywkowo. Tym razem warto przyjrzeć się im w szerszym kontekście pełnego albumu.

BigBang Edendale [2009] i Epic Scrap Metal [2011]


Śledzimy drogę zespołu od czasów zamierzchłych do nowożytności. Jest coraz bardziej pop. "Edendale" to ten gładki pop zarejestrowany w Sound City. Gdyby tylko w niektórym rokendrolu było tyle rokendrola co w tym popie. "Epic Scrap Metal" surowe, coraz bardziej organiczne. Nagrane w garażu (czy w stodole?). Dwa przeciwieństwa jednocześnie będące zupełnie logiczną całością.

BigBang Oslo Bowl [2013]

I dochodzimy praktycznie do folku (uwaga, skrzypce i gitary akustyczne - bleee). Na pierwszy, drugi, a nawet dziesiąty rzut ucha to nie to samo co kiedyś, ale po głębszym poznaniu okazuje się, że to absolutnie to samo. Tylko że lepiej.

0 KOMENTARZE:

Prześlij komentarz