23 kwietnia 2014

Tomasz Bysiewicz Poleca: Czy Uda Są Dla Ciebie?


Jest sobie taki zespół z południa naszego kraju. Nazywa się Empty Ashtray. Tworzą go cztery jednostki rodzaju męskiego a wśród nich jest Tomek Bysiewicz, który (jak można przeczytać na oficjalnej stronie grupy) zajmuje się mizianiem Basi. Tomasz, przygotował krótkie zestawienie, chociaż narzeka, że kazałam mu się ograniczyć do kilku albumów. Dowiecie się m.in w towarzystwie jakiej muzyki najczęściej przekraczał prędkość... zapraszam! [Agnieszka Hirt]

Cholernie dużo czasu zajęło mi wybranie klucza, jakim posłużę się przy wyborze albumów do tego zestawienia. Kiedy już wreszcie wydawało mi się, że go znalazłem, zrobiłem sobie kawę, zapaliłem porannego papierosa, zasiadłem do pisania i… radio podpowiedziało mi coś zupełnie innego. Przed Wami trzy albumy, wybrane według klucza i bonus. Wybranie trzech, pięciu, dwudziestu albumów to jakiś koszmar. Bo niby jak z miliarda płyt wybrać właśnie TE? Poszedłem, nomen omen, drogą miejsca, w którym najczęściej słucham płyt od deski do deski. A miejscem tym jest mój samochód. Pięć lat temu wybrałem się do znajomego do Londynu (wiem, nie ma takiego miasta. Jest Lądek, Lądek Zdrój) gdzie za jakieś śmieszne pieniądze kupiłem debiutancki album RATM.

Rage Against The Machine Rage Against The Machine, [1992]


Album – petarda. Od pierwszych do ostatnich dźwięków kipiący agresją przemieloną w muzykę. Tak spójnego i kompletnego debiutu można tylko zazdrościć. Nie do końca jestem zwolennikiem aż tak zaangażowanych tekstów, ale nie wyobrażam sobie Zacka śpiewającego o tym, że ona dla niego tańczy, albo że go zdradziła z cyganem. To, w połączeniu z niewiarygodnie zgraną sekcją oraz szalonymi patentami gitarowymi Toma Morello, sprawia, że ten album regularnie przyczynia się do powiększania się mojej kolekcji punktów karnych. Nie da się przy tym jechać z prędkością zalecaną przez ustawodawcę. No i ten bas w "Bullet In the Head"!

Klaus Mitffoch Klaus Mitffoch, [1985]


Album, który we wszystkich plebiscytach w tym kraju od lat zdobywa tytuł najważniejszej polskiej płyty ever. Muzycznie sam środek zimnej fali (to brzmienie gitary!), a tekstowo tyle warstw, niedomówień i aluzji, że książeczka z tej płyty powinna zostać włączona do kanonu lektur szkolnych. Miałem pięć lat, gdy ukazał się ten album, a mimo to podczas słuchania wydaje mi się, że w 1985r. miałem 20 lat i czułem dokładnie taką samą frustrację i beznadzieję rzeczywistości, jaka wylewa się i z tekstów i z muzyki Janerki i spółki. Nie ma tutaj miejsca na niepotrzebne fajerwerki i koloryzowanie, wszystko jest idealnie na swoim miejscu. Wszystkim życzymy źle nam z oczu patrzy...

UDA Łowy Kraby, [2013]


Jeżeli jesteście fanami zespołów przewidywalnych, to UDA nie są dla Was. Jeżeli kiedykolwiek fascynowaliście się Zappą i artystami, dla których w muzyce nie ma świętości, to w te pędy powinniście nabyć Łowy Kraby. Trzeci studyjny album krakowskiego tria to mieszanka wszystkiego czego się da. Totalny rozpierdol. Zmiana goni zmianę, ironia targa na barana ironię. Wszystko podane jest nie w napuszony sposób w stylu tak zwanego progresywnego rocka, ale przystępnie i z jajem. Są goście (Anthimos, Ścierański i Gałażyn), ale to tylko dodatek. I bez niego ta płyta byłaby rewelacyjnym lekarstwem na nudę i deprechę. Diamentowy Gruzin!

Krzysztof Komeda Astigmatic, [1966]


Na UDAch planowałem zakończyć to niezwykle ubogie zestawienie, ale radio zaserwowało mi kołysankę z Dziecka Rosemary i przypomniałem sobie o czymś. Gdybym musiał wybrać artystę, który najszybciej, najbrutalniej i najskuteczniej  poszerzył moje horyzonty muzyczne to byłby to Komeda. Po wielu latach słuchania tylko i wyłącznie rodzimego punk rocka wpadła mi w ręce kaseta Astigmatic i okazała się być objawieniem. Tylko trzy utwory. Po co więcej, skoro te trzy są po prostu genialne? Nie potrafię o tym pisać bez popadania w banał. Tej płyty po prostu trzeba słuchać. Nie posłuchać - jej trzeba słuchać, słuchać i jeszcze raz słuchać. Kattorna! Tym bonusem kończę. Dziękuję za uwagę, lećcie do sklepów muzycznych!

0 KOMENTARZE:

Prześlij komentarz