6 października 2014

Swans najeżdżają Polskę


Nieczęsto zadarza mi się zapowiadać wydarzenia koncertowe w Polsce. Z rozpieszczającej mnie praskiej atmosfery kibicuję jednak każdemu godnemu uwagi krajowemu koncertowi. W tym sezonie publiczność podbili już aż pięciokrotnie Gus Gus, nota bene ich zapowiadany na grudzień występ w Pradze jest już również wyprzedany. Cieszyłem się zatem na październikowy koncert Swans w praskiej Lucernie a tymczasem ta wyjątkowa formacja zagra tym razem w Polsce aż trzykrotnie.

Swans to zjawisko szeroko respektowane i absolutnie ponadczasowe. Zespół Michaela Giry kultowego statusu dorobił się już w latach 80-tych na fali gotyckiego niemal post-punku, reaktywowany w XXI wieku daleki jest od odcinania kuponów dawnej legendy, znajdując w kręgach dzisiejszej alternatywy kolejne pokolenia fanów. Płyta "My Father Will Guide Me Up A Rope To The Sky" z 2010 roku ukazała Swans w pełni niewygałsych sił, ale to monumentalny "The Seer" z 2012 roku i tegoroczne "To Be Kind" z miejsca stały się najbardziej istotnymi albumami obecnej dekady. Eksperymentalny rock najbrutalniejszego oblicza sięga do tradycji gatunku, ale ich bazie tworzy karkołomne, intesywne, totalne kompozycje obrzędowego charakteru.

Kompozycje, dodajmy, na albumach uchwycone w swych często półgodzinnych formach, ale cały czas rozwijające się i modyfikowane przez samego Girę w czasie koncertów, emocjonalnie wyczerpujących dla samego zespołu, ale przede wszystkim dla publiczoności.

Przeżyć coś naprawdę wyjątkowego będziecie mieli okazję w Poznaniu 1 grudnia (Eskulap, 75/85 zł), w Gdańsku 2 grudnia (B90, 70/80 zł) i w Warszawie 3 grudnia (Basen, 75/90 zł). Jeśli odwołaniem niewinnego Behemotha polscy włodarze myślą, że zachranili polskie dusze, to po najeździe Swans zostaną z nich tylko popioły. [WN]

0 KOMENTARZE:

Prześlij komentarz