2 listopada 2016

Recenzja Anna Von Hausswolff "The Miraculous"


ANNA VON HAUSSWOLFF The Miraculous, [2015] City Slang || Trzydziestoletnia Szwedka została wybrana przez Michaela Girę do roli supportu podczas trwającej właśnie finalnej trasy współczesnego wcielenia Swans. I o ile zespół ten rozpływa się w potężnym medytacyjnym szumie a jego głośność staje się na poły legendarnym miejskim mitem, o tyle Anna Von Hausswolff wzbija podmuchy opadającego popiołu przedstawiając prawdziwie głośną i dosłownie wstrząsającą muzykę. Cały jej występ trwać może tyle co jednak kompozycja Swans, pełen jest jednak zaskoczeń i fizycznie atakującej słuchacza intensywności. "The Miraculous" to znakomity album, ale daje tylko namiastkę wrażeń dostarczanych przez Annę na żywo.

Jej znakiem rozpoznawczym są organy, potężny instrument jednoznacznie kojarzący się z sakralnością, będący jednak podstawą kompozycji Anny Von Hausswolff. Naturalnie z organami nie podróżuje, ich dźwięk jest reprodukowany i zestawiony z syntezatorami, ogłuszającą perkusją i eksperymentującą gitarą. Koncertowe trio imponuje możliwościami, ale pozostaje przecież jeszcze głos Anny, niezwykły w przypadku tak drobnej i pozornie filigranowej blondynki. Nie należy do przesadnie oryginalnych, w "The Hope Only Of Empty Men" odwoływać się zdaje zarówno do Patti Smith, jak i Marianne Faithful, w opus magnum "Come Wander With Me / Deliverance" przywołuje ducha klasycznych nagrań wytwórni 4AD, ale najbardziej piosenkowych fragmentach "An Oath" i "Stranger" zbliża się zaskakująco do... Lany Del Rey.


Dźwięk organów tworzy na płycie pozór wspomnianej sakralności, ale przy kontakcie z "The Miraculous" pozbyć się trzeba tego natychmiastowego i naturalnego przecież skojarzenia. Owszem, kompozycje Anny Von Hausswolff potrafią brzmieć nabożnie, ale prawdziwą rolą organów jest tutaj oddech. "Pomperipossa", ledwie dwuminutowy i niemal space-rockowy przerywnik, brzmi bowiem jak zapis oddechu jakiegoś mitycznego organizmu, podobnie instrumentalny utwór tytułowy, z tym że tutaj oddech ten jest już wyraźnie chrapliwy. Już w otwierającym album, prawie dziewięciominutowym "Discovery" organy odznaczają się jako wyróżnik brzmienia Anny Von Hausswolff, ale jednocześnie z miejsca umieszczane są w tle, udostępniając przestrzeń dla szeregu innych pomysłów i inspiracji.

"Discovery" choćby, najpierw wskazuje w stronę psychodelicznego rocka a'la Jefferson Airplane, by płynnie ukazać jego więź z dzisiejszym freak-folkiem i songwritingiem w stylu Cat Power. Często pobrzmiewają tu też echa country i blues'a, w instrumentalnym "En Ensam Vandrare", czy w finałowym "Stranger", w którym pod postacią akustycznej piosenki Anny Von Hausswolff powraca do psychodelicznego rocka jednocześnie najwyraźniej kokietując z ideą mroczniejszego żeńskiego popu. Centralnym punktem albumu i pokazem prawdziwiej drapieżności Anny jest jednak "Come Wander With Me / Deliverance", trwające niemal jedenaście minut i zmierzające od wspomnianej ułudy nabożności i eterycznych wokali w stronę potężnych metalowych riffów i ogłuszającej transowości Swans. W znacznie bardziej skondensowanej formie siła Anny Von Hausswolff objawia się też w "Evocation", który rozpoczyna rozdygotany noise a kończy soniczny ekwiwalent nalotu bombowego.


Zastrzeżenia można mieć jedynie do produkcji albumu, zbyt przybrudzonej, zbyt przytłumionej, za mało klarownej, by w pełni docenić rozmiar i potencjał tej muzyki. Anna Von Hausswolff to fenomenalna artystka, którą obowiązkowo trzeba śledzić i koniecznie trzeba zobaczyć na żywo. Z naszej zaś perspektywy najbardziej powalającym faktem odnośnie "The Miraculous" jest to, że płytę dofinansował szwedzki Kulturrådet, czyli a government authority whose principal task is to implement national cultural policy determined by the Parliament. 8/10 [Wojciech Nowacki]

0 KOMENTARZE:

Prześlij komentarz