10 lutego 2017

Bohemofilia #29


Jeśli najpopularniejszą na świecie polską muzyką jest obecnie ścieżka dźwiękowa z "Wiedźmina", to najczęściej słuchaną muzyką z Czech będzie soundtrack z gry "Samorost 3". Niezależne studio Amanita Design za każdym razem bezbłędnie łączy gry komputerowe i muzykę w jedno komplementarne medium, czy jest to "Botanicula" z muzyką zespołu DVA, czy nagradzane "Machinarium" lub poprzednia część "Samorostu", do których ścieżki dźwiękowe skomponował Tomáš Dvořák.

"Samorost 3 Soundtrack" przynosi ważną zmianę formalną, razem z poprzedzającą go darmową epką "Samorost3 Pre​-​Remixes EP", jest pierwszym opublikowanym pod nazwą Floex, do tej pory zastrzeżoną dla pozailustracyjnej twórczości Dvořáka. Niemniej, jego najnowszy tytuł ową ilustracyjność doprowadza do perfekcji, ba, tym razem nie jest to już nawet muzyka tła, lecz pełnoprawna muzyczna geografia, każdy bowiem, nawet najmniejszy dźwięk ma światotwórczą rolę. Tylko pozornie zatem niespodzianką był facebookowy entuzjazm Jona Hopkinsa po zetknięciu się z muzyką Floexa, a jeśli posłuchacie gry na pianinie Hopkinsa na nowym albumie Bonobo to kierunek przepływu inspiracji stanie się całkiem jasny.



Na kasecie "eye draw​(​s) the line" rytm niespiesznie wybijają ejtisowe drumpady, przydymioną atmosferę okazjonalnie rozwiewa pulsująca głębia, kompozycje zaś balansują na cienkiej linii między eteryczną szkicowością a odważniejszym zanurzeniem się do piosenkowych wód. Otoczkę dość ponurego syntetycznego popu punktują jednak dźwięki fletu oraz neoklasycyzujące pianino. Pomimo lub dzięki swej skromności muzyka ba:zel aż prosi się o odpowiadającą jej stronę wizualną, porcelanowo zaś kruchy wokal łatwo może rodzić orientalizujące skojarzenia. Co łatwo wyjaśnić tym, że Daniel Vlček jest uznanym malarzem i artystą wizualnym, Ewelina Chiu ma zaś korzenie dalekowschodnie i... polskie zarazem.



Pamiątkę z drogi przyjaźni polsko-czeskiej mamy jeszcze jedną. Jakub Adamec, połowa duetu I LOVE 69 POPGEJU, solowy album "Are You Human? Confirmed." wydał w kooperacji polskich labeli Mik Music i BDTA (wersje cyfrowa i kompaktowa) oraz czeskiego Flesh&Brain (kaseta, niestety wbrew zdjęciom wcale nie różowa). Wprzęgnięte w quasi-piosenkowe ramy techno Adamca jest mniej hałaśliwe i agresywne od macierzystego duetu, zamiast żonglerki stereotypami oferuje dość konkretny przekaz inspirowany znanymi wszystkim formularzami CAPTCHA. Bardziej wyważony nie znaczy jednak mniej rozdygotany, kanciasta elektronika, spoken-wordowe sample i prosty bit tworzą bowiem całość dość nerwową.




Martin E. Kyšperský, lider zespołu Květy, swój pierwszy solowy album "Svetr" wydał dość niezauważenie. Niczym tytułowy sweter faktycznie przypominał znaną i komfortową rzecz wyciągniętą z szafy na domowe potrzeby, podobnie do znakomitej zresztą solowej płyty naszego Michała Bieli z Kristen. Album "Vlakem" ukazał się podobnie nieoczekiwanie co jego poprzednik, tym razem jednak przynosi wyraźniejszą zmianę. Rękopis Kyšperskiego oczywiście nadal jest rozpoznawalny, ale umiejętnie modyfikowany, choćby w pomysłowym i intrygującym "DWYL" czy spowitym ciemniejszą niż zazwyczaj atmosferą "Ženy". Jasne, "Kamkolin" zbytecznie się dłuży odsłaniając wokalne niedomagania, ale też zawiera markowe już gry słowne. Przede wszystkim jednak, inspirowane koleją, czyli najbardziej chyba melancholijnym sposobem podróżowania, "Vlakem" pełnym pędem zmierza w stronę ledwie zarysowaną na ostatnich albumach macierzystego zespołu Kyšperskiego i tym razem całkowicie niemal bazuje na elektronice. Do tego jeden z najciekawszych czeskich albumów końcówki zeszłego roku pobrać możecie za darmo.



Jednym z naszych ulubionych wykonawców ze Słowacji jest z kolei Stroon i z pełnym przekonaniem wspominamy o każdym z jego małych wydawnictw. O jego niezmiernie gustownej elektronice pisało się najpierw w kontekście post-dupstepu, następnie objawił się jako utalentowany wibrafonista, na poprzedniej epce sięgnął nawet po noise'owe gitary. Na "Solar Preludes" rekapituluje swoją muzyczną karierę, usłyszymy tu zatem zarówno krystalicznie czysty wibrafon, jak i syntezatorowe płaszczyzny i zniekształcone gitary. W zeszłym roku Stroon wystąpił w Pradze w roli supportu przed Emiką i był to występ doprawdy znakomity, zarówno dźwiękowo, jak i wizualnie, "Solar Preludes" zaś wreszcie oddaje wszystkie jego wymiary skupione w jedną formę.


Pozostając w temacie perfekcyjnie uformowanej elektroniki, drugą już kasetę pod szyldem MO-DU wydał Jan Jiskra, wcześniej tworzący jako Moduretik czy Neden. "MOD02" kontynuuje jasną kosmiczną trajektorię, tym razem z subtelnie poprzesuwanymi akcentami. Ambient służy tym razem jako płótno na którym silniej zaznacza się okazjonalnie zrytmizowanie materiału oraz, w co niemal ciężko uwierzyć, jeszcze bardziej przestrzenne brzmienie. Syntezatorowa muzyka MO-DU jest zatem równie światotwórcza co soundtracki Floex, jest to jednak świat chłodniejszy, choć bardziej kojący, mniej szczegółowy, ale pełen z wolna krążących kształtów i wyłaniających się barw. Zaprawdę jest to muzyka stworzona do słuchania z magnetofonowej taśmy!



[Wojciech Nowacki]

0 KOMENTARZE:

Prześlij komentarz