12 czerwca 2018

Recenzja Nils Frahm "All Melody"


NILS FRAHM All Melody, [2018] Erased Tapes || Nowe albumy Rival Consoles, pierwszego artysty związanego z Erased Tapes, oraz Nilsa Frahma, muzyka najszerzej niemal z tym wydawnictwem utożsamianego, mają ze sobą zaskakująco wiele wspólnego. Pomijając ich osadzenie na przeciwnych spektrach zawsze jednak spójnego brzmienia labelu, "Persona" i "All Melody" wywodzą się z równie wielkich ambicji i zamierzeń, jeszcze większych oczekiwań, intensyfikowanych tylko koncertową formą obu artystów, lecz paradoksalnie przynoszą redukcję brzmienia i kompozycyjnego warsztatu w postaci płyt niepotrafiących spełnić nawet obietnic zawartych w swych tytułach.

Mówiąc o designerskiej neoklasyce miałem na myśli jak kompleksowo i pieczołowicie przygotowywane są wszystkie tytuły wydawane przez Erased Tapes. Graficzny koncept, gustowne opakowania, minimalistyczna, lecz często pomysłowa wizualna prezentacja, mogą uchodzić nawet za lekko snobistyczne, ale jednocześnie przystępne. Label sprzyja zatem kolekcjonerstwu i sprzedaży fizycznych nośników, co rzecz jasna chwali się, choć ubocznym efektem jest rosnąca baza miłośników labelu kupujących odeń bezkrytycznie wszystko. Wydaje się, że podobne podejście do muzyki jako artefaktu koresponduje, czy wręcz bezpośrednio wpływa na zgromadzonych wokół labelu artystów. Nowa płyta nie jest już tylko po prostu płytą, lecz albo nośnikiem, albo wynikiem większej idei.

Za "All Melody" stała w ten sposób budowa, czy raczej urządzenie wymarzonego berlińskiego studia Frahma. Brzmienie albumu cechuje zatem bardzo dosłowna głębia, by doszukać się bowiem pełni urokliwych i organicznych detali, którymi płyta jest upstrzona, trzeba sięgnąć naprawdę głęboko. Tymczasem nie ułatwia tego ani długość albumu, ani jego luźna i ledwie uchwytna struktura, ani same kompozycje. Nie kompozycyjna wirtuozeria, lecz podporządkowanie się rytmice i repetycji jest większym wyznacznikiem warsztatu Frahma, niestety, w głowie po "All Melody" nie zostaje nic poza bardzo ulotnym wrażeniem oraz najmniej udanym spośród nowych dla Frahma elementów.


Chór paradoksalnie ujmuje płycie na organiczności, w "The Whole Universe Wants To Be Touched" typową dla Frahma nerdowską intymność przykrywa niemal monarszą noblesą, co jeszcze może w miarę zaintrygować, ale w każdym z pozostałych miejsc ("A Place", "Human Range") irytuje i przytłacza już i tak ledwie naszkicowane kompozycje. W większości zresztą niezróżnicowane, donikąd nieprowadzące i przydługie, choć przyznać trzeba, że na tyle lekkie, że liczący dość bezpodstawnie siedemdziesiąt cztery minuty album przynajmniej nie nuży. Utwory takie jak "Sunson" czy tytułowe "All Melody" brzmią jak wyizolowana ścieżka rytmiczna z zazwyczaj niezmiernie satysfakcjonujących kolaboracji Frahma z Ólafurem Arnaldsem. Zarówno pod względem dynamiki, jak i struktury nic się w nich i z nimi nie dzieje, na szczęście w skali albumu pojawia się kilka nowości znacznie bardziej trafionych niż nieszczęsny chór. Czasem użyte instrumentarium i ambientowa warstwa aranżacji silnie przypominają ścieżki dźwiękowe gier ze studia Amanita Design, z naciskiem na twórczość  Floexa, i ten bardziej ilustracyjny niż kontemplacyjny kierunek wydaje się być szczególnie atrakcyjnym. Trąbka pojawia się tylko w dwóch utworach, ale natychmiast dodaje im charakteru. Jednym z nich jest "Fundamental Values", przestrzenna kompozycja z wielkim potencjałem, w której też Frahm przypomina sobie o byciu pianistą. Podobnie w "My Friend The Forest", gdzie ta najbardziej oczywista rola Frahma okazuje się nadal najlepszą. Pianino oplecione tu jest dotknięciami, skrzypnięciami, ma podskórnie jazzujący charakter i tworzy jedno z nielicznych na "All Melody" miejsc, gdzie minimalizm i gra z ciszą kreują prawdziwe napięcie.

Również "#2" potwierdza, że najciekawiej na tej płycie jest wtedy, kiedy kompozycyjna skromność używana jest do kreowania napięcia. Utwór ten nie tylko pętlowo eskaluje, ale jest też wyraźną odpowiedzią na poprzedzające go tytułowe "All Melody". Jeśli więc Rival Consoles musi wyjaśniać znaczenie "Persony" posługując się zewnętrznymi uzasadnieniami rodem z press-packu, o tyle zamysł stojący za "All Melody" pozwala odkryć sama muzyka. Nie chodzi bynajmniej o "wszechobecną melodyjność". Frahma interesują połączenia, sposoby w jakie muzyka się zapętla, odnosi sama do siebie, autocytuje. Album ten zatem musi być odbierany jako całość, choć emocjonalnej złożoności swego twórcy tym razem nie oddaje. 6.5/10 [Wojciech Nowacki]