14 września 2019

Pierwszy posłuch 13.09.19


"Days Of The Bagnold Summer" oferuje sporą swobodę w przyjmowaniu perspektywy. Od naszych tylko oczekiwań zależy, czy uznać tą płytę za w miarę regularny album Belle And Sebastian, czy też wyłącznie za poboczną ścieżkę dźwiękową do tytułowego filmu. Szkoci rezygnują z zabawy tanecznymi rytmami z "Girls In Peacetime Want To Dance" i powracają do klasycznie melancholijnego, lecz skąpanego w ciepłym świetle brzmienia. Nowością są jednak fragmenty instrumentalne, bynajmniej nie czysto ilustracyjne, ale i zachowujące bogatą piosenkową strukturę. Łatwo ten album zignorować, ale jeszcze łatwiej się go słucha.


Kto zwrócił uwagę na Jenny Hval przy okazji jej supportowania The xx, lecz jej ówczesny album "Blood Bitch" odebrał jako zbyt chaotyczny i, jako niemal dosłownie skąpany w menstruacyjnej krwi, niezbyt apetyczny, absolutnie powinien dać szansę jej płycie "The Practice Of Love". Widoczne jest przesunięcie akcentów w stronę kruchej emocjonalności, bardziej delikatna stała się również muzyka, skupiona, lecz wielowarstwowa, jeszcze niekoniecznie popowa, lecz już z niebanalną przebojowością.


W niemalże tej samej kategorii, którą najprościej chyba nazwać bajkami dla dorosłych, przynajmniej od zjawiskowego i niedocenianego albumu "Mala" sprawdza się Devendra Banhart. Jego muzyka wydaje się wręcz słonecznie infantylna, beztrosko radosna, przynosi jednak opowiastki pełne genderowych wahnięć, przeplatających się języków i inspiracji sięgających od Południowej Ameryki po Daleki Wschód. "Ma" brzmieć może jak dźwięki z przeszłości, ale w istocie jest to poezja przyszłości, świata, w którym żadne kulturowe różnice nie mają już znaczenia.


Trupa Trupa raz zaszalała ze zwyczajowo intensywną, ale wyjątkowo dłuższą formą, w efekcie tytułowy utwór z płyty "Headache" był jedną z moich większych obsesji 2015 roku. Na kolejnych albumach brakuje podobnego punktu zaczepienia, najnowszy "Of The Sun" kontynuuje redukcję brzemienia do prostych i często całkiem satysfakcjonujących repetycji, choć w paru spośród tych krótkich kompozycji tkwi niespełniony potencjał do eskalacji, jakiegoś narracyjnego rozwoju. Zagadką pozostaje jednak pytanie, co się stało ze współpracą z Sub Popem, Trupa Trupa miała być przecież drugim polskim artystą wydającym album(?) w tymże labelu w tym roku.


[Wojciech Nowacki]