15 października 2019

Pierwszy posłuch 4.10.19


"Star Wars" i "Schmilco", dwa ostatnie i niemal bliźniacze albumy Wilco, z wielu powodów prezentowały się na wskroś żartobliwie. "Ode To Joy" spowija niespieszna hipnotyczność i wydaje się bardziej stawiać na budowanie atmosfery niż chwytliwych piosenek. Można nawet pozastanawiać się, czy nie jest tej płycie bliżej do solowych wydawnictw Jeffa Tweedy'ego, ale zespołowość jest w niej ukryta w sposób podobny do części albumów Lambchop, z naciskiem na produkcyjne ciekawostki bliskie The National. Jest tu jednak i trochę lekkości alternatywnego country, i trochę potarganego jesiennym wiatrem kraut-rocka. Do rozgryzienia.


Owszem, na nowym albumie DIIV słychać typowy shoegaze, rockowy trend, który zainspirował dream-pop a'la Beach House, ale i powrócił też bezpośrednio w swej historycznej formie, szybko się chyba jednak wypalając jako kolejny retro-revival. "Deceiver" na szczęście i podkręca dynamikę, i poszerza horyzonty, sięga bowiem od garażowo-studenckiego amerykańskiego indie aż po echa grunge'u. Nic wybitnego się tu nie dzieje, ale wiara w żywotność bezpretensjonalnego rocka pozostaje.


Nie ma nic bardziej atrakcyjnego od tajemnicy. Od występu w "Twin Peaks" po losy wyczekiwanego, zarejestrowanego, zniszczonego i podobno raz jeszcze nagranego albumu "Dear Tommy", Chromatics wiedzą jak uszlachetnić swoją taneczną elektronikę. Niespodziewane wydane "Closer To Gray" to nie "Dear Tommy", tamten album podobno jeszcze kiedyś się ukaże, choć ciężko sobie wyobrazić by przyniósł muzykę drastycznie odmienną od tego zwyczajowego miksu disco, synth-popu i coraz senniejszej czerwonej poświaty.


Na tym etapie Nick Cave jest już artystą, który wymaga kontekstu. Kontekstu własnej legendy, poezji, oddania fanów, śmierci nastoletniego syna, która napędzała "Skeleton Tree", płytę intrygująco eksperymentującą, bliską poniekąd "Double Negative" Low oraz domyślnie jednorazową. Ale nie, trauma przesącza się dalej na "Ghosteen", upraszczając brzmienie tak radykalnie, że postawić trzeba pytanie o rolę The Bad Seeds. Nie można się zbliżyć do tego albumu ot tak po prostu, wielkie konteksty wytrącają broń z ręki krytyki, w efekcie, podobnie jak gazetki do których nieświadomie(?) nawiązuje okładka, trafi wyłącznie do już przekonanych.


[Wojciech Nowacki]