29 lutego 2020

Pierwszy posłuch 28.02.20


Nowa płyta Caribou była zdecydowanie wyczekiwaną, choć sam miałem spore wątpliwości, zwłaszcza po obraniu bardziej popowego kierunku na poprzednim albumie oraz w obliczu niezbyt zachęcających singli zapowiadających ten nowy. Produkcyjne ciekawostki faktycznie zasługują na zainteresowanie, ale dotąd okazjonalny tylko wokal Dana Snaitha, tutaj obecny w każdym utworze i wysunięty niemal na pierwszy plan, spłaszcza i rozwadnia brzmienie "Suddenly". Zawodzi też większość kompozycji, krótkich, chaotycznych, w gruncie rzeczy dość szkicowych. W efekcie album paradoksalnie sprawia wrażenie niedopracowanego i pozbawionego charakteru, ani popowego, ani tanecznego, ani eksperymentalnego.


Największą (i jedyną) niespodzianką na nowym albumie Tycho jest to, że ukazał się tak szybko, zaledwie parę miesięcy po swym poprzedniku. Poza tym zaskoczeń nie ma żadnych, największa zmiana dokonała się bowiem już przy okazji wspomnianej poprzedniej płyty i była rewolucją wyłącznie graficzną. Scott Hansen zrezygnował ze swego geometrycznego minimalizmu na rzecz naturalnych fotografii, ale nawet zmiana wydawcy z Ghostly International na Ninja Tune nie posunęła do przodu jego brzmienia. "Simulcast" to nadal coś pomiędzy synth-popem Com Truise a udomowionym post-rockiem, tym razem może z odrobiną chillwave'u i już znów bez wokali, które przelotnie najwidoczniej pojawiły się na "Weather".


Najbardziej więc satysfakcjonujące dźwiękowe ukojenie przyszło w tym tygodniu ze świata indie-rocka. Real Estate to ani pierwsza liga, ani oszałamiająca baza fanów, tym większą przyjemnostką jest ich album "The Main Thing". Płyta ładnie i beztrosko rozbrzmiewa dźwięczną gitarą i linią basu, spowija ją senna, pastelowa atmosfera, idealnie pasująca raczej do słonecznego początku jesieni niż do końca niby-zimy. Szkoda więc, że trochę nadużywa naszej gościny trwając odrobinę zbyt długo, bo ostatecznie całkiem urokliwe kompozycje zaczynają zlewać się ze sobą.


[Wojciech Nowacki]