12 kwietnia 2020

Pierwszy posłuch 10.04.20


Nie podobała mi się cała ta promocyjna narracja zasadniczo odrzucająca istnienie dwóch ostatnich płyt The Strokes, spośród których zwłaszcza "Angles" było albumem zasługującym na większe docenienie. Do tego, kontrastowane ze średnimi delikatnie mówiąc singlami, buńczuczne zapowiedzi o "powrocie do korzeni", które w przypadku każdego zespołu z plus minus dwudziestoletnią historią mają prawo pachnieć starczą stęchlizną. Tymczasem, "The New Abnormal" jednak zaskakuje, choć energii nie wystarczyło na całą płytę, czego przykładem są zwłaszcza wymęczone single i syntezatorowe mielizny, ale w pozostałych miejscach cieszy i charakterystycznie dźwięczna gitara, i z miejsca rozpoznawalna melodyka, więc powrót do ducha debiutu można nawet zrozumieć.


Tu akurat oczekiwań nie było żadnych, ledwie parę niezbyt pamiętnych albumów, niepotrzebne czyszczenie szuflad, płyta koncertowa potwierdzająca tylko niewielką żywotność grupy, dla STRFKR była to dekada tylko pozornie aktywna. Czasy fenomenalnie przebojowego "Julius" okazują się w tym kontekście jedynie anomalią i na wydanej dość niespodziewanie płycie "Future Past Life" zespół wydaje się godzić z tą pozycją. Niespieszne piosenki prowadzone dźwiękami akustycznej gitary oraz echa zarówno folkowej psychodelii, jak i plażowego chillwave'u, w połączeniu z niewymuszonym charakterem materiału, może nie przynoszą niczego pamiętnego, ale oferują całkiem komfortową akceptację.


The Kooks akurat nigdy specjalnie nie śledziłem, więc jeśli mówimy tu o kolejnym powrocie do przeszłości, to zastanawia mnie, dlaczego rozpędzili się w stronę indie-rocka lat zerowych tak bardzo, że zatrzymali się aż w latach dziewięćdziesiątych, brzmiąc niemal jak ówczesna, rockowa wersja No Doubt. No serio, od rytmiki po manierę wokalną, może właśnie dlatego "Unshelved: Part I" jest tylko kolekcją piosenek, które nie pasowały do ostatniego albumu grupy.


[Wojciech Nowacki]