15 maja 2020

Pierwszy posłuch 15.05.20


Perfume Genius prezentuje się na okładce "Set My Heart On Fire Immediately" w kruchym, lecz dumnym, monochromatycznym półnegliżu, na płycie jednak przystraja się w kolejne gatunkowe kostiumy: pop-rock, queer-indie, noir dansing, klasyczne pieśniopisarstwo, narracyjność musicalu. Wszystko to jednak okazuje się tylko pretekstem do zamyślonego, introwertycznego śpiewu, który jest emocjonalnym centrum albumu, ale pozostaje w zbytnim odłączeniu od muzyki by stworzyć bardziej pamiętną całość.


Dwa ostatnie albumy Amona Tobina, choć przypomniały nam jego, znany już przecież, dźwiękowy design, okazały się być niespecjalnie potrzebnymi. Rewitalizacji jego drugiego projektu Two Fingers towarzyszyły celowo kontrastujące z powyższymi deklaracje o jego bynajmniej nie utraconej "twardości". Faktycznie, "Fight! Fight! Fight!" bliżej ma do pozbawionego humoru Modeselektor, ale buńczucznie nażelowaną męskość dzieli raczej z mundialową estetyką i wypalanymi na CD-Rach latami dziewięćdziesiątymi.


Pozostając przypadkiem w temacie nagiej męskości. Moses Sumney na albumie "græ" uosabia całą drogę, jaką organiczne r'n'b przeszło światem, w którym wydarzył się James Blake, Sufjan Stevens i post-rock, od czasów, gdy jego twarzą, w innych produkcyjnych warunkach był Seal. Płycie pewnie nie zaszkodziłoby lekkie skrócenie, ale jej pełne, bogate brzmienie i gustownie bezpretensjonalny rozmach nie pozostawiają miejsca na przesyt. Kolejna z tegorocznych niespodzianek.


[Wojciech Nowacki]