23 maja 2020

Pierwszy posłuch 22.05.20


The 1975 to nic więcej niż zręczne pogranicze indie-pop-rocka, ale na poprzednim albumie udało im się przekonać i krytykę, i publikę, o wielkości, ba, pokoleniowości nawet tamtego materiału. Bez przesady, kluczem do sukcesu okazało się zebranie wszystkiego nośnego we współczesnej muzyce w jedną, przyswajalną całość. "Notes On A Conditional Form" to próba powtórzenia dokładnie tego samego, z ambicjami rozciągającymi się na 22 utwory i 80 minut muzyki, które dlatego też nie pozwalają na nawiązanie z nią żadnej więzi. Wrażenie (i zaangażowanie) podobne do słuchania przypadkowego radia podczas podróży samochodem.


Pamiętacie jeszcze o Badly Drawn Boy? Jego włochata twarz była swego czasu niemal symbolem brzmienia wczesnych lat zerowych, plastycznego, akustycznego, swojsko-chwytliwego. "Banana Skin Shoes" nie jest bynajmniej powrotem specjalnie wyczekiwanym, ale odrobina słoneczniejszej muzyki dziś z pewnością nie zaszkodzi. Nawet jeśli ogólne wrażenia są równie letnie, co u opisanych powyżej, to przynajmniej pozostaje poczucie bezpretensjonalnej nostalgii.


O albumie "POST-" nie było niestety okazji tu napisać, nie tak dawno temu był to naprawdę fajny kawałek amerykańskiego punka, zwłaszcza w podaniu tak sympatycznej, ale i mądrze refleksyjnej osobowości jak Jeff Rosenstock. O ile tamta płyta może uchodzić za całkiem złożoną, oczywiście w gatunkowych ramach, o tyle "NO DREAM" jest… intensywny, już od pierwszej, niemającej nawet minuty piosenki. Jest więc szybko, krótko, gęsto od niemal pop-punkowo skandowanych wokali, ale też i od pierwotnej energii, która powinna zaspokoić choćby tęskniących za Japandroids.


[Wojciech Nowacki]