4 sierpnia 2017

Recenzja Murcof x Wagner "Statea"


MURCOF x WAGNER Statea, [2016] Infiné || Jedną z najczęściej na różne sposoby powtarzaną przeze mnie tez, oczywistą dla obytych i profesjonalistów, lecz dla słuchaczy bardziej przygodnych w dalszym ciągu szokującą, jest bliskość muzyki klasycznej i elektronicznej. Obie płyną ze źródeł równie naturalnych, czy może raczej naturalistycznych, mówimy bowiem o nauce, prawach natury, fizyce i jej biologicznym, psychologiczno-kulturowym oddziaływaniu. Żadne rockistowskie ambicje do bycia "prawdziwą muzyką", art-rockowe próby fuzji, deklarowana progresywność przy jednoczesnym marginalizowaniu elektroniki, nawet nie zbliżyły się do tej unii, pierwotnego ideału, który najdoskonalej krystalizuje się na płycie "Statea".

Murcof i Vanessa Wagner, meksykański mistrz ambientu i francuska klasyczna pianistka, łączą siły w projekcie, który pozostawia nas w zadziwieniu nad tym jak splotły się ich drogi, wykształcenie i umiejętności. "Statea" wykwitła z koncertowego dialogu, który przybrał ostatecznie formę najboleśniej przez krytykę pomijanego albumu zeszłego roku.


Warunki nakreśla już ponad dziesięciominutowe "In A Landscape" Johna Cage'a. Majestatyczny, minimalistyczny, światotwórczy pejzaż wydaje się tak krystalicznie mroźny, że jak przy kontakcie z ekstremalnie niskimi temperaturami odczuwamy w istocie palące ciepło. Pianino Vanessy Wagner płynie, dopiero po pewnym czasie z poszczególnych nut zaczynają wyłaniać się zniekształcenia, modyfikacje Murcofa unoszące się niczym opar w tle, po czym całość niknie w zegarkowym rytmie i przypadkowym pulsowaniu. Interakcja między Murcofem a Wagner odwróceniu ulega w "Avril 14th" Aphex Twina, gdzie najpierw pojawia się maszynowy, cyfrowy mikroświat a dopiero potem ciepłe, klasyczne pianino a kompozycja nabiera niemal filmowej lekkości okazując się popowo wręcz melodyjną i przyswajalną. W "Musica Ricercata n°2" (oryg.: György Ligeti) znajdziemy też trzeci rodzaj interakcji, swoisty antydialog, w którym industrialny, maszynowy noise i ponure, awangardowe pianino wydają się od siebie uciekać powiększając dystans i poczucie dysonansu.

Jeśli część kompozycji zbliżać się może do abstrakcyjnej awangardy, to "Variations For The Healing Of Arinushka" Arvo Pärta cechuje się wyraźną progresją, kinematograficznym charakterem i post-rockowymi wręcz eskalacjami, które wiodą w stronę kruchego, klasycznego finału. Wietrzne, lekko upiorne "Piano Piece 1952" Mortona Feldmana stosunkowo najbliżej ma z kolei do surowego techno, ale "Statea" okazjonalnie zbliża się też do Boards Of Canada. Częściowo w zaskakująco piosenkowym "Farewell, O World, O Earth" Valentyna Silvestrova, ale najsilniej w ekstatycznym "China Gates" Johna Adamsa, rozbieganym, ilustracyjnym, tchnącym retrofuturystycznym technooptymizmem i jednocześnie w duchu postapokaliptycznym. Technologia przynosi też jednak grozę. "Gnossienne n°3", rozdzierająco piękna kompozycja w dalszym ciągu niedocenianego Erika Satie, poddana została tu stosunkowo największym modyfikacjom i zniekształceniom, brzmi jak niknący sygnał z kosmosu, nostalgia wędrująca z granic próżni w poszukiwaniu jakiejkolwiek odpowiedzi.

Niezrównany cykl "Gnossienne" całkiem otwarcie zresztą zachęcał do interpretacyjnej swobody i mnogości wykonań. Ma zatem sens, że Satie odznaczył się w początkach współpracy Murcofa i Vanessy Wagner. "Gnossienne n°3" ukazało się już na "EP01" w postaci dwóch autorskich interpretacji później dopiero scalonych na albumie. Tamta epka dawać mogła zatem pewien wgląd w proces twórczej konfrontacji która zrodziła płytę "Statea". Współpraca ta jest na szczęście kontynuowana, w tym roku ukazała się już epka "EP02", tym razem z po prostu trzema dalszymi wspólnymi utworami, w tym i z nową wersją "Piano Piece 1952". Murcof i Vanessa Wagner zatem nie igrają bynajmniej z konwencjami, lecz z czasem. "Statea" z perspektywy XXI wieku pokazuje i wprowadza w historię muzyki XX wieku dowodząc jej uniwersalności i totalnej jedności. 9/10 [Wojciech Nowacki]

0 KOMENTARZE:

Prześlij komentarz