28 lutego 2014


PRODAVA膶 Mal媒 r谩je, [2014] Starcastic / Deadred Records || Trzy lata. Tyle min臋艂o w tym miesi膮cu od mojego przyjazdu do Pragi. Mo偶e si臋 Wam wydawa膰, 偶e wiem ju偶 niemal wszystko o tutejszej muzyce. Niestety, znam fakty, zbieram wiedz臋, rejestruj臋 emocje, ale nadal nie rozumiem, dlaczego w艂a艣nie tutaj i w taki w艂a艣nie spos贸b dziej膮 si臋 takie a nie inne rzeczy. Trzy lata, tyle czasu min臋艂o te偶 od ukazania si臋 ma艂ej, niepozornej i darmowej epki "Duchov茅" pod kt贸r膮 podpisa艂 si臋 teoretycznie nieznany wtedy nikomu Prodava膷. Czystym przypadkiem by艂y to zatem moje pocz膮tki intensywnego rozpoznawania tutejszej sceny, jednocze艣nie za艣 do艣膰 istotny moment w jej historii zwi膮zany z debiutem Prince of Tennis.

By艂 to pierwszy przypadek, kiedy osoby o uznanej, niemal kultowej przesz艂o艣ci rodem z lat 90-tych, nagra艂y now膮 muzyk臋, jednocze艣nie wsp贸艂czesn膮 i odwo艂uj膮c膮 si臋 do czeskiej sceny sprzed lat, i w bezpretensjonalny spos贸b upubliczni艂y j膮 za darmo pod nowym szyldem. Od paru lat najciekawsze i najbardziej warto艣ciowe rzeczy dziej膮 si臋 tutaj zgodnie z tym modelem. Arty艣ci kojarzeni teoretycznie ze scen膮 alternatywn膮 wydaj膮 epki i ca艂e albumy, bardzo cz臋sto udost臋pniaj膮 je za darmo lub za symboliczn膮 koron臋 i zamiast spada膰 do kategorii "kolejnego zespo艂u z Bandcampu" przykuwaj膮 z miejsca uwag臋 lokalnych medi贸w. W ten sam spos贸b dzia艂aj膮 zupe艂ni debiutanci (post-hudba, Wild Tides), ale te偶 osoby o uznanym ju偶 dorobku (przypadek Prince of Tennis czy ca艂ej rodziny wykonawc贸w wywodz膮cych si臋 z niegdysiejszego Sporto).

Trzy najwa偶niejsze nagrody muzyczne, Apollo, Vinyla i An膹el, zdominowane zosta艂y przez szeroko rozumian膮 "alternatyw臋", na tyle szeroko, 偶e niemal zaczyna zast臋powa膰 poj臋cie popu. Ewidentnie zjawisko przyku艂o uwag臋 r贸wnie偶 wielkich wytw贸rni p艂ytowych, kt贸re zaczynaj膮 pod w艂asn膮 mark膮 wydawa膰 p艂yty alternatywnych wykonawc贸w. P艂yty oczywi艣cie kompaktowe, niezale偶ne labele bowiem niemal ca艂kowicie przestawiaj膮 si臋 na model zasadniczo jeszcze niewyobra偶alny w Polsce, mianowicie ograniczanie wydawnictw na fizycznych no艣nikach wy艂膮cznie do winyli. Co jest te偶 przypadkiem albumu "Mal媒 r谩je".

Jeszcze jednak uwaga na temat lokalnej specyfiki, parokrotnie ju偶 przeze mnie wspominana w recenzjach czy moich czesko-s艂owackich artyku艂ach. Wa偶na, bo uwypukla niezwykle istotn膮 r贸偶nic臋 mi臋dzy polsk膮 a czesk膮 scen膮, r贸wnie偶 mainstreamow膮. Poka偶cie mi prosz臋 w Polsce powszechnie uznawanego wykonawc臋 "muzyki elektronicznej", kt贸rego kariera nie tylko si臋ga艂aby lat 90-tych, ale w艂a艣nie z t膮 dekad膮 by艂aby najbardziej zwi膮zana. O ile w Polsce "tylko-rockowy" pogl膮d na muzyk臋 by艂 przez dziesi臋ciolecia jedynym s艂usznym a pr贸by wprowadzenia elektroniki na nasz rynek to ledwie par臋 ostatnich lat i to g艂贸wnie w postaci kopiowania (cz臋sto sp贸藕nionego) zachodnich trend贸w, o tyle w Czechach taka sytuacja nigdy nie mia艂a miejsca. Praska scena klubowa z po艂owy lat 90-tych wp艂yn臋艂a na tutejsze pojmowanie muzyki i efekt ten po latach tylko nabiera si艂y.


Prodava膷 to r贸wnie偶 "debiutant-niedebiutant". Jednym z najwa偶niejszych czeskich album贸w ostatnich lat by艂o "More" grupy Sporto, jednocze艣nie ich ostatnie wydawnictwo. Dawni cz艂onkowie grupy do dzi艣 utrzymuj膮 wyra藕ny wp艂yw na tutejsz膮 scen臋. Przoduje w tym hiperaktywny Martin H暖la vel Martin Tvrd媒 vel Bourek vel dziesi膮tki rozmaitych projekt贸w z alternatywno-hiphopowym Bonusem na czele. Za Prodava膷em sta艂 drugi g艂os Sporta, czyli Pavel Kabel铆k (vel 艩ampon). EP "Duchov茅" przynios艂o miks elektroniki z akustycznymi brzmieniami, "Zbejv谩 mi je拧t臎 chv铆le" jeszcze kojarzy膰 mog艂o si臋 z "emotronik膮" w stylu Hood czy The Notwist, ale ju偶 "Jak谩 je barva tvoj铆 noci" by艂o po prostu bezczelnie popow膮 piosenk膮. Ale co to za pop, kt贸ry to beznadziejnie kr膮偶y w艣r贸d hernpanel谩k暖 i pustych ulic?

Si艂膮 Prodava膷a by艂y teksty w niezwykle inteligentny spos贸b definiuj膮ce statystycznego trzydziestoparolatka, dorastaj膮cego w latach 90-tych, kt贸rego 偶ycie w najlepszym przypadku zatrzyma艂o si臋 na blokowiskach na przedmie艣ciach Pragi, w niewiele gorszym - w rodzinnym ma艂ym miasteczku. By膰 mo偶e ta emocjonalna eksklamacja by艂a na tyle wyczerpuj膮ca, 偶e na kontynuacj臋 musieli艣my czeka膰 a偶 trzy lata. Otrzymali艣my jednak nie tylko dalszy ci膮g pyta艅, ale i, co zaskakuj膮ce, odpowied藕. Czasem bowiem jedyne co potrzebujemy to ma艂e raje wok贸艂 nas.

Lekko industrialny pocz膮tek niemal dos艂ownie cytuje Kittchena, innego bohatera czeskiej alternatywy. Ale po paru sekundach piosenki "Tich谩 po拧ta" pojawia si臋 przepi臋kna syntezatorowa 艣ciana, a po tym jak w swych lirykach 艩ampon przesuwa si臋 z paru metr贸w kwadratowych w bloku do rodzinnego domu, dzi臋ki pojawieniu si臋 偶ywej perkusji i lekko schowanej gitary ca艂o艣膰 nabiera zespo艂owego charakteru. I natychmiast kojarzy z Radiohead u szczytu formy, czyli sprzed odkrycia przez Thoma Yorke'a istnienia automat贸w perkusyjnych.

R贸wnie偶 pocz膮tek "艩et艡im slova" sugeruje mocno elektroniczny charakter utworu, ale nie, ten szybko przeradza si臋 w niesamowicie m膮dr膮 popow膮/rockow膮 piosenk臋. Owszem, muzycznie unosi si臋 tu lekki duch lat 80-tych, ale w sporej cz臋艣ci, jak w antytelewizyjnym "Lep拧铆 ne啪 sny", odpowiada za to gitara a nie syntezatory. Te s艂u偶膮 g艂贸wnie perfekcyjnemu oplataniu zespo艂owych i 艣wietnie wyprodukowanych  kompozycji (vide "Zdrojov媒 k贸d").

艩ampon nie jest wyj膮tkowym wokalista, brzmi jak ch艂opak z s膮siedztwa przypadkowo obdarzony przyjemnym g艂osem. Jednak jego teksty, praski dialekt i talent do tworzenia bezb艂臋dnych melodii sprawiaj膮, 偶e nie spos贸b si臋 zdecydowa膰, czy 艣piewa膰 razem z nim, czy s艂ucha膰 jego s艂贸w. A przecie偶 w "艩et艡im slova" 艣piewa w艂a艣nie o tym, 偶e oszcz臋dza swoje s艂owa na lepsze czasy. Kt贸re wcale nie musz膮 nadej艣膰, prodava膷owe tu i teraz jest bowiem wi臋cej ni偶 zno艣ne. "Mal媒 r谩je" to nie bez powodu utw贸r tytu艂owy. Mo偶e by膰 藕le, mo偶e by膰 przeci臋tnie, mo偶esz nadal nie wiedzie膰 czego chcesz od 偶ycia, ale sztuk膮 jest potrafi膰 znale藕膰 ma艂e raje wok贸艂 siebie. Oh, jakie to czeskie. V拧echno co pot艡ebuju jsou mal媒 r谩je / V拧echno co pot艡ebuju jsi ty. Nie znajduj臋 lepszych s艂贸w na opisanie mojego 偶ycia w Pradze. 9/10 [Wojciech Nowacki]

26 lutego 2014


ANNA CALVI One Breath, [2013] Domino || Anna pojawi艂a si臋 ze swoimi ustami i gitar膮 w 2011 roku i wi臋kszo艣膰 s艂uchaczy zetkn臋艂a si臋 najpierw z jej wizerunkiem, potem dopiero z muzyk膮. Wtedy 31-latka nosi艂a swoje czerwone usta, cz臋sto wykrzywione w tw贸rczym grymasie, niczym tarcz臋 ochronn膮 i znak firmowy zarazem. Eksponowane na ok艂adkach, zdj臋ciach, w teledyskach, by艂y w takim samym stopniu elementem kreacji artystycznej, jak "sztuczne-czy-nie-sztuczne" wargi Lany del Rey.

Cho膰 okre艣lana mianem nast臋pczyni PJ Harvey to w艂a艣nie z retro-popem Lany del Ray mia艂a Anna Calvi zaskakuj膮co wi臋cej wsp贸lnego. Polly Jean zaszy艂a si臋 w okopach I wojny 艣wiatowej a zapach gazu musztardowego i zw艂ok brytyjskich 偶o艂nierzy jest jednak niespecjalnie seksowny. Anna zatem, ze swym lekko wampirycznym retro wizerunkiem, wype艂ni艂a luk臋 po dusznych piosenkach o diable i mi艂o艣ci. P贸藕niej dopiero, po kolejnych wywiadach i wyst臋pach, okaza膰 si臋 mia艂o, jak cich膮 i delikatn膮 jest w istocie osob膮.


Piosenki rodem z bar贸w ze striptizem gdzie艣 na po艂udniu Stan贸w Zjednoczonych, tarantinowska atmosfera, surowo艣膰, ale nie prostota, czaj膮cy si臋 wsz臋dzie diabe艂 i czerwie艅 偶arz膮ca si臋 ka偶dego d藕wi臋ku gitary Calvi. Klimat jej debiutanckiej p艂yty jest unikalny, ale melodie dopiero dzi艣 brzmi膮 absolutnie klasycznie. Typowy grower, do tego niepowstrzymany, jestem powien, 偶e status tego albumu b臋dzie dalej rosn膮膰 i rosn膮膰. W przypadku drugiej p艂yty posz艂a Anna Calvi znan膮 i utart膮 艣cie偶k膮 "wzbogacenia brzmiania", trac膮c jednak nieco na swojej wyj膮tkowo艣ci.

W otwieraj膮cym ca艂o艣膰 "Suddenly", mo偶na si臋 jeszcze zastanawia膰, co, poza wi臋kszym rockowo-zespo艂owym charakterem, jest tu takiego nowego. Jest te偶 odrobin臋 pozytywniej, ale nadal majestatycznie. Bogatsze aran偶ancje na "One Breath" to przede wszystkim smyczki, jakby p艂yta wywodzi艂a si臋 bezpo艣rednio z fina艂owego na "Anna Calvi" niesamowitego "Love Won't Be Leaving". Tytu艂owy utw贸r nie wznosi si臋 jednak na por贸wnywalny poziom emocjonalny. Ciekawie wypada "Carry Me Over" prowadzony 艣licznym wibrafonem, ale z instrumentami smyczkowymi potraktowanymi tu w surowy, dramatyczny spos贸b rodem z debiutu. Jeszcze bardziej zaskakuje "Sing to Me" rodem z "Felt Mountain" czy "Tales of Us" Goldfrapp!


Na r贸wni z orkiestracjami drugim charakterystycznym elementem nowej Anny Calvi jest wyra藕niejsza rola perkusji, s艂yszalna ju偶 w singlu "Eliza" i eskaluj膮ca w "Suddenly" czy "Cry". Agresywnie robi si臋 w "Love of my Life", zn贸w surowym, ale w brudny, punkowy spos贸b, na razie niezbyt przekonywuj膮cy w wykonaniu Calvi. Jeszcze mniej natomiast przekonuje "Piece by Piece", dziwny, po艂amany, wsp贸艂czesny pop z elektronik膮 w tle, niczym z albumu Architecture in Helsinki. Ale poza "Eliz膮", drugim najmocniejszym punktem "One Breath" jest "Tristan", zgodnie z tytu艂em faktycznie brzmi膮cy jak chwytliwy, 艣redniowieczny, wojowniczy pop.

"Anna Calvi" to zasadniczo tylko wokal i gitara, pomi臋dzy nimi za艣 mn贸stwo przestrzeni na pe艂zaj膮cy dym z papierosa. "One Breath" natomiast wype艂nione zosta艂o d藕wi臋kami, niepozostawiaj膮c 偶adnych niedom贸wie艅. Jednocze艣nie Anna znacznie odwa偶niej i jeszcze bardziej ekspresyjnie poczynia ze swoim g艂osem, co nie zmienia faktu, 偶e "One Breath" jest w istocie p艂yt膮 popow膮. Co bynajmniej nie jest 偶adnym zarzutem, szkoda jednak, 偶e pr贸ba poszerzenia brzmienia poszerzy艂a r贸wnie偶 katalog mo偶liwych por贸wna艅 i odniesie艅 (poza wspomnianymi wy偶ej dodajmy jeszcze pustynne "Bleed into Me" a'la Bat for Lashes i "The Bridge" w stylu ch贸ralnych eksperyment贸w Bj枚rk). Niepotrzebnie. Calvi ju偶 na debiucie udowodni艂a, 偶e jest siln膮 osobowo艣ci膮 i w pe艂ni ukszta艂towan膮 artystk膮. 7.5/10 [Wojciech Nowacki]

25 lutego 2014


GOLD PANDA Half of Where You Live, [2013] Notown || "You", praktycznie najpopularniejszy utw贸r Gold Pandy, kt贸ry spina艂 klamr膮 jego debiutancki album, definiowa艂 jego styl i do dzi艣 entuzjastycznie przyjmowany na 偶ywo, jest tak naprawd臋 niezno艣nie irytuj膮cy. Mo偶e nie w jaki艣 wyj膮tkowo nieprzyj臋ty spos贸b, ale "tytu艂owy" sampel wokalny brzmi po prostu infantylnie. Jednak "Lucky Shiner", cho膰 albumowy debiut, by艂 wyj膮tkowo dojrza艂膮 i stosunkowo nietypow膮 wypowiedz膮 na polu elektroniki. Zarejestrowany w domu wujk贸w, po艣wi臋cony pami臋ci rodziny, zatytu艂owany na cze艣膰 swojej babki a zarazem celebruj膮cy orientalne korzenie i do艣wiadczenia, ukaza艂 oblicze elektroniki ludzkiej, intymnej i osobistej.


Kto jednak potrzebowa艂 tanecznych bit贸w, znalaz艂 tam wy艣mienite "Vanilla Minus", ale te偶 niemal r贸wnie chwytliwe "Marriage" i "India Lately". P贸藕niejszy singiel "Mountain / Financial District" kontynuowa艂 brzmienie albumu, dopiero na EP "Trust" Gold Panda lekko zaskoczy艂 powa偶niejsz膮 atmosfer膮 i niemal jazzowymi odniesieniami. Najwa偶niejsze jednak, 偶e po tym "kryzysie zaufania" i wcze艣niejszej celebracji rodziny, Panda zn贸w wyruszy艂 w drog臋.

S艂uchanie "Half of Where You Live" faktycznie odpowiada do艣wiadczeniu podr贸偶y i kolejnych krajobraz贸w, zasadniczo miejskich, za oknem. Wyznacznikiem tego by艂 ju偶 zapowiadaj膮cy album "Brazil", kt贸ry spokojnie m贸g艂by by膰 singlem Bonobo (ale z gatunku tych udanych, vide "Cirrus"). Ciekawie wypada naturalne i bardzo organiczne stosowanie egzotycznych instrument贸w. O ile na "Lucky Shiner" mo偶e te偶 nie dominowa艂y, ale sta艂y si臋 najbardziej charakterystycznym patentem Gold Pandy jako producenta i aran偶era, o tyle na "Half of Where You Live", cho膰 nadal obecne i nadal bogate, to s膮 ju偶 tylko jednym z integralnych element贸w jego kompozycji. "Half of Where You Live" w znacznie bowiem wi臋kszym stopniu ni偶 debiut bazuje na tanecznym bicie.


Szczeg贸lnie pierwsza po艂owa p艂yty. Otwieraj膮cy "Junk City II", bazuje na zaskakuj膮co mechanicznym, p贸藕niej wr臋cz house'owym bicie. "An English House" brzmi lekko-chillwave'owo, ale Gold Panda nie z tych co podpinaj膮 si臋 pod cudze nurty, wi臋c utw贸r ten opar艂 na szybkim bicie i bogato przyozdobi艂. Album traci na tempie w drugiej po艂owie, zbli偶aj膮c si臋 do intymno艣ci debiutu. A o tym, 偶e miejska turystyka w wykonaniu Gold Pandy to nie klubowanie do nieprzytomno艣ci w egzotycznych miejscach, ale ci膮g艂e poszukiwanie swojego miejsca z obrazem domu i rodziny z ty艂u g艂owy. Are you getting depressed? s艂yszymy zatem w "The Most Liveable City". Nie, zdecydowanie nie, odpowiadamy. 7/10 [Wojciech Nowacki]

23 lutego 2014


Czo艂em! To jest kolejny, pi膮ty ju偶, odcinek "Poczt贸wek z Obozu". Do tej pory stara艂am si臋 dobiera膰 albumy otagowane podobnymi nazwami gatunk贸w muzycznych, ale ten odcinek b臋dzie wolny od szufladkowania.

Rozpocznie wi艣niowy punko-indie-rock z Miasta Anio艂贸w, czyli Cherry Glazerr, w sk艂ad kt贸rego wchodz膮: Clementine Creevy (frontwoman - tworzy teksty i gra na gitarze), Sean Redman (basista) oraz Hannah Uribe (odpowiedzialna za perkusj臋). Pocz膮tki grupy si臋gaj膮 2012 roku kiedy to Clementine w domowym zaciszu zacz臋艂a komponowa膰 pierwsze utwory. D艂ugograj膮cy album "Haxel Princess" ukaza艂 si臋 14 stycznia tego roku i zawiera dziesi臋膰 numer贸w, kt贸rych warstwy liryczne nierzadko ociekaj膮 absurdem. Moim faworytem w tej kategorii jest utw贸r zatytu艂owany "Grilled Cheese" znajduj膮cy si臋 na pozycji trzeciej. Grilled cheese in my mouth / Get on your knees if you wanna bite wy艣piewane delikatnym, eterycznym kobiecym wokalem nadaje utworowi groteskowego charakteru. Brzmienie tego tria przypomina nieco dokonania Pixies, za to spos贸b 艣piewania Clementine przywodzi mi na my艣l wcze艣niejsze produkcje Cat Power.

W艣r贸d najlepiej sprzedaj膮cych si臋 kr膮偶k贸w na Bandcampie znalaz艂am jeden nale偶膮cy do znanego francuskiego DJ'a i producenta. Minimatic, za艂o偶yciel wytw贸rni Tour Eiffel, ma na swoim koncie wiele dobrze przyj臋tych przez publiczno艣膰 remix贸w i cover贸w (m.in remixy utwor贸w Janko Nilovica) a jego muzyk臋 charakteryzuje ciep艂e, organiczne brzmienie. "Get Swingy EP" rozpoczyna aran偶acja znanego wszystkim (za to nie przez wszystkich lubianego) hitu duetu Daft Punk "Get Lucky". Nast臋pny w kolejce czeka niezwykle energetyczny kawa艂ek "Gonna Swing You", kt贸ry rozbudzi najwi臋kszych 艣pioch贸w i postawi na nogi maksymalnie skacowanych imprezowicz贸w. Troch臋 przywodzi mi on na my艣l dokonania Parow Stelara. Jako trzeci i zarazem ostatni 偶egna nas utw贸r "Betty Was Here", zdecydowanie najbardziej oryginalny i klimatyczny z ca艂ego wydawnictwa. Jest to idealny album na przywitanie przedwio艣nia, kt贸re powoli wkrada si臋 na nasze podw贸rka.

Na koniec co艣 polskiego. Mam przyjemno艣膰 zaprezentowa膰 Wam minialbum pozna艅skiego duetu Folga, za kt贸rego brzmienie odpowiada Micha艂 Wierzbicki z grupy Admiration Is For Poets (by艂a ju偶 o nich mowa tutaj). Artur i Iga pracuj膮 aktualnie nad kolejnym kr膮偶kiem, kt贸ry ma si臋 ukaza膰 jeszcze w tym roku. Je艣li macie ochot臋 na odrobin臋 przyjemnego dla zmys艂贸w synth-popu to... klik! Album zatytu艂owany jest po prostu "Folga", czekaj膮 tam na Was cztery utwory o 艂膮cznej d艂ugo艣ci oko艂o szesnastu minut, w sam raz na przerw臋 w pracy. 呕ycz臋 mi艂ego ods艂uchu! [Agnieszka Hirt]

14 lutego 2014


MOGWAI Rave Tapes, [2014] Rock Action || Nie wiem jakim cudem dopiero teraz po raz pierwszy recenzuj臋 regularny, studyjny album Mogwai, jednego z kilku esencjonalnych dla mnie przecie偶 zespo艂贸w. Nie 偶eby nie mo偶na by艂o na nich liczy膰, p艂yty wydaj膮 regularnie, r贸wnie regularnie przeplataj膮c je epkami, zbiorami remiks贸w czy soundtrackami. A mo偶e szkoda, mo偶e d艂u偶sza przerwa by im nie zaszkodzi艂a, w ko艅cu "Rave Tapes" to jeden ze s艂abszych ich album贸w. Nie, nie musicie si臋 zatem obawia膰. Owszem, m贸g艂bym zrobi膰 sobie Mogwai-tematyczny tatua偶, na ich koncercie pewnie p艂aka艂bym jak ma艂a dziewczynka, "Rave Tapes" kupi艂em na p艂ycie, tylko po to by dwa dni p贸藕niej kupi膰 r贸wnie偶 winyl a zdj臋cie TEGO podnieca mnie bardziej ni偶 niejeden hipsterski porno-blog na Tumblru. Mi艂o艣膰 mi艂o艣ci膮, ale mo偶e w艂a艣nie dlatego zas艂u偶onej ch艂osty nie odm贸wi臋.

Bo Mogwai to ju偶 troch臋 takie Iron Maiden post-rocka. B臋d膮c ledwie jednym z odga艂臋zie艅 arcyciekawego i metagatunkowego nurtu w muzyce wygenerowali mas臋 epigon贸w, kt贸ra nie tylko zjad艂a sens pierwotnego poj臋cia, ale z艂apa艂a same Mogwai w p臋tl臋 kopiowania kopist贸w. Wierzcie lub nie, ale post-rock to nie ugrzeczniony instrumentalny metal z d艂ugimi i smutnymi tytu艂ami kompozycji oraz zdj臋ciami zachmurze艅 w r贸偶nych stadiach na ok艂adkach. Czyli plus minus to, co serwuj膮 fanpejd偶e w stylu Post-rock PL itp. Pierwotnie post-rock to i to, i to, i to, ale i faktycznie nurt a'la GY!BE czy Mogwai w艂a艣nie. Niestety, plejada mniej lub bardziej udanych kopii w stylu God Is An Astronaut czy Russian Circles mocno zaw臋zi艂a percepcj臋 poj臋cia post-rocka, tak, 偶e dzisiejszy mi艂o艣nik "gatunku" mo偶e poczu膰 si臋 zaniepokojony widz膮c r贸偶ow膮 ok艂adk臋 i s艂owo "rave" w tytule p艂yty.

M贸j pogl膮d na albumy Mogwai? Debiut tak istotny i kultowy, 偶e niemal nie mam potrzeby go s艂ucha膰 (chyba, 偶e "Like Herod" w kolejnych koncertowych wersjach, im d艂u偶sza, g艂o艣niejsza i rz臋偶膮ca, tym lepiej). Album nr 2 po prostu lepszy, sp贸jniejszy i obezw艂adniaj膮cy atmosfer膮. Tendencja zwy偶kowa kulminowa艂a moim zdaniem na "Rock Action", p艂ycie na kt贸rej Szkoci pokazali, 偶e zdolni s膮 zmian, wzbogacania brzemienia i poszukiwa艅, przy jednoczesnym zachowaniu swej to偶samo艣ci, a wszystko to na albumie niewiele d艂u偶szym od niekt贸rych ich wcze艣niejszych utwor贸w. P艂yta "Happy Songs For Happy People" tylko to potwierdzi艂a, przy okazji uwypuklaj膮c zmys艂 Mogwai do pisania znakomitych melodii. A potem zacz臋艂y si臋 schody.


"Mr. Beast" to najs艂absza p艂yta z najfajniejsz膮 ok艂adk膮. Kilka bardzo dobrych pomys艂贸w, skumulowanych g艂贸wnie na pocz膮tku, par臋 艣wietnych melodii, ale poza tym mn贸stwo dziwnie "zwyczajnej" gitarowej nudy i zej艣cia do poziomu w艂asnych epigon贸w. Troch臋 zapomniany "The Hawk Is Howling" na szcz臋艣cie udanie powr贸ci艂 do brzmienia rodem z pierwszych album贸w i zjawiskowego zbioru "EP+6", a "Hardcore Will Never Die, But You Will" przynios艂o zn贸w odrobin臋 艣wie偶o艣ci i zas艂u偶onego sukcesu. I tak oto dotarli艣my do "Rave Tapes".

Kompaktowy tytu艂 mo偶e rodzi膰 skojarzenia z "Rock Action", ironia w nim zawarta z "Happy Songs Happy People", niestety, r贸wnie fajna ok艂adka odsy艂a zdecydowanie w stron臋 "Mr. Beast". R贸偶nica mi臋dzy tymi albumami polega g艂贸wnie na tym, 偶e na "Mr. Beast" by艂o klika 艣wietnych pomys艂贸w i kilka bardzo s艂abych. "Rave Tapes" jest znacznie bardziej sp贸jna jako ca艂o艣膰, nie ma tu z艂ych utwor贸w, ale nie ma te偶 bardzo dobrych. A przede wszystkim zapami臋tywalnych, nawet te trzy najlepsze (zn贸w skumulowane na samym pocz膮tku), "zaskakuj膮" dopiero na zasadzie wielokrotnych przes艂ucha艅 albumu.


Czemu akurat vocoderowo-piosenkowe "The Lord Is Out of Control" opatrzone zosta艂o teledyskiem naprawd臋 nie rozumiem. Ot, zwyczajna, odrobin臋 bezp艂ciowa kompozycja, podobnie jak tradycyjnie melancholijna "Blues Hour", rodem z dawnych czas贸w Mogwai, ale nie dorastaj膮ca do 贸wczesnego poziomu. Ale jeszcze gorzej jest w kr贸tkich, gitarowych  i instrumentalnych utworach, jak zm臋czone "Deesh", absolutnie nijakie "Hexon Bogon" i naprawd臋 okropnie si臋 zaczynaj膮ce "Master Card". Zamiast ponadgatunkowych wizjoner贸w, mamy tutaj nastawienie We play rock music, dude! w wykonaniu pan贸w w wieku andropauzalnym. Co z kolei my艣le膰 o "Repelish", dialogu po艣wi臋conemu s艂ynnej niegdy艣 sprawie "Stairway To Heaven" Led Zeppelin, r贸wnie偶 nie wiem. Wiadomo, 偶art, ale czy czasem aby troch臋 nie艣wie偶y?

Otwieraj膮ca album triada jest jednak znacznie zapowiedzi膮 czego艣 znacznie ciekawszego. Przy lepszym dopracowaniu mog艂a by to by膰 podstawa do naprawd臋 udanej epki. Szczeg贸lnie "Remurdered", pierwszy znany utw贸r z "Rave Tapes", cho膰 troch臋 poszatkowany i chaotyczny, wydaje si臋 by膰 punktem wyj艣ciowym do znacznie d艂u偶szej i z艂o偶onej kompozycji. Ko艅czy si臋 jednak plus minus w tym momencie, kiedy zaczyna naprawd臋 wci膮ga膰. Problemu z natychmiastowym zainteresowaniem nie ma natomiast "Simon Ferociuous", w kt贸rym Mogwai brzmi膮 jak... The Chemical Brothers rodem z "Further"! I wreszcie medytacyjne "Heard About You Last Night", oparte na obezw艂adniaj膮cym pulsie, pokazuje, 偶e Mogwai zdecydowanie zas艂u偶yli sobie na d艂u偶sz膮 przerw臋 w poszukiwaniu nowych pomys艂贸w. 5/10 [Wojciech Nowacki]

5 lutego 2014


Stosunkowo cz臋sto niestety powraca w moich praskich opowie艣ciach motyw Czeskiego S艂owika. Pod koniec roku przy okazji tej jednej z najbardziej lamerskich nagr贸d muzycznych wybuch艂 skandal i og贸lnokrajowa debata na tematy kulturalne. Wszystko za spraw膮 stosunkowo niewinnej kategorii "Gwiazda Internetu", jedynej poddanej powszechnemu g艂osowaniu. Dwa dni po wr臋czeniu nagr贸d, Mattoni, producent wody mineralnej i g艂贸wny sponsor S艂owika, wyda艂 o艣wiadczenie o uprzedniej dyskwalifikacji rapera wyst臋puj膮cego pod pseudonimem 艠ezn铆k. Powodem mia艂o by膰 "pos艂ugiwanie si臋 przez artyst臋 wulgarnym j臋zykiem, obra藕liwym dla niekt贸rych grup obywateli, dos艂ownie opisuj膮cym gwa艂t i stosowanie substancji uzale偶niaj膮cych."

O艣wiadczenie wydane zosta艂o w odpowiedzi na s艂owa 艠ezn铆ka, jakoby nagroda nale偶a艂a si臋 jemu i zosta艂a mu odebrana, g艂贸wnie z obaw, 偶e zwyci臋stwo rapera wi膮za艂o by si臋 z jego wyst臋pem na 偶ywo podczas rozdania S艂owik贸w. I faktycznie na 10 dni przed oficjalnym zako艅czeniem g艂osowania, 艠ezn铆k widnia艂 na stronie internetowej jako zwyci臋zca tej konkurencji, co nie jest 偶adnym zaskoczeniem, poniewa偶 dysponuje ogromn膮 baz膮 niezwykle oddanych fan贸w.

I rozp臋ta艂a si臋 burza. Najpierw w ge艣cie protestu otrzymanego w 2006 roku S艂owika odda艂 Mat臎j Ruppert, lider i wokalista popularnej funkowej grupy Monkey Business. Piorunuj膮ce medialne wra偶enie jednak uczyni艂a dopiero rezygnacja Tom谩拧a Klusa z udzia艂u w kolejnych edycjach Czeskiego S艂owika. Ten m艂ody debiutant nale偶y do najpopularniejszych obecnie muzyk贸w w Czechach a w zesz艂ym roku po raz pierwszy od lat zrzuci艂 ze s艂owiczego tronu samego Karela Gotta. G艂osy takie jak Richarda Kraj膷o, lidera starczo-rockowej grupy K艡y拧tof, kt贸ry powiedzia艂, 偶e "nie chcia艂by, 偶eby jego dzieci s艂ucha艂y 艠ezn铆ka", nale偶a艂y do zdecydowanej mniejszo艣ci.

Podobnie kontrowersyjnie potoczy艂a si臋 sprawa wyst臋pu zespo艂u Vanessa w czeskiej telewizji. Co prawda w p贸藕nych godzinach i na niszowym kanale tematycznym (a'la nasza TVP Kultura), ale wokalista grupy Samir Hauser (kt贸rej cz艂onkiem jest Moimir Papalescu, jedna z wa偶niejszych postaci czeskiej elektroniki) w czasie przeprowadzanego na 偶ywo wywiadu, nie tylko pi艂, pali艂 i przeklina艂, ale i symulowa艂 zwracanie oraz wci膮ga艂 kokain臋 z Biblii. Tym razem jednak chodzi艂o o przygotowan膮 z premedytacj膮 prowokacj臋 artystyczn膮, kt贸ra zaowocowa艂a zwi臋kszon膮 o 100 % sprzeda偶膮 najnowszej p艂yty Vanessy oraz kolejn膮 og贸lnomedialn膮 dyskusj膮 o swobodzie artystycznej, cenzurze, kszta艂towaniu gustu spo艂ecze艅stwa czy pr贸bie ograniczania wolno艣ci internetu. I to w艂a艣nie fascynuj膮ce jest w Republice Czeskiej, 偶e tego typu problemy bardziej rozpalaj膮 zmys艂y ni偶 polityka. No chyba, 偶e prezydent Zeman zn贸w si臋 upije.

Za miesi膮c wi臋cej o bie偶膮cych nowo艣ciach, czeskich podsumowaniach roku i nagrodach bardziej warto艣ciowych od S艂owika. [Wojciech Nowacki]

3 lutego 2014


COLDAIR [1.02.2014], Caf茅 V Lese, Praha || Ca艂e szcz臋艣cie, 偶e muzyka Tobiasza Bili艅skiego wci膮ga praktycznie od pierwszych d藕wi臋k贸w, inaczej naprawd臋 ci臋偶ko by艂oby si臋 mi skupi膰, s艂ysz膮c wci膮偶 szeptane do lewego ucha obserwacje Look! Look at the girls! They all wanna sleep with him right now! Rzut okiem na ukrywaj膮ce si臋 pod 艣cianami dziewcz臋ta potwierdzi艂 spostrze偶enie, bardziej jednak wola艂em si臋 skupi膰 na d藕wi臋kach, kt贸re Tobiasz gra艂, ni偶 na feromonach, kt贸re ewidentnie wydziela艂.

Co ciekawe, by艂o to moje pierwsze koncertowe zetkni臋cie si臋 z Coldair. Parokrotnie widzia艂em Kyst, w tym w dwuperkusyjnej ods艂onie, ka偶dy kolejny raz by艂 niezaprzeczalnie lepszy i ciekawszy od poprzedniego. Ale w przypadku Coldair przyznaj臋, 偶e musia艂em ulec powszechnemu niemal z艂udzeniu, 偶e jak zesp贸艂, to na bogato, a jak solo, to smutny ch艂opiec z gitar膮. Na szcz臋艣cie ju偶 drugi album Coldair, "Far South", pokaza艂, 偶e to nie gitarowy szkicownik z szuflady, ale przy utrzymaniu sta艂ego tempa zmian/rozwoju, pe艂noprawny projekt, kt贸rego kolejne kroki mog膮 by膰 potencjalnie ciekawsze ni偶 Kyst. I p艂yta "Whose Blood" tylko te przypuszczenia potwierdzi艂a.

Na ch艂opca z gitar膮 dali si臋 nabra膰 i Czesi. Wydawa艂o si臋, 偶e w odpowiedzi na pierwsze d藕wi臋ki Coldair, niemal s艂ysze膰 by艂o mo偶na odg艂os zdziwienia dobiegaj膮cy ze skromnego publikum. Odbi贸r ten tylko umacnia艂 si臋 w trakcie stosunkowo kr贸tkiego koncertu. Ogromny talent, w pe艂ni ukszta艂towania muzyczno-sceniczna osobowo艣膰, bezb艂臋dny miks i przede wszystkim niebywale bogata, wr臋cz zaskakuj膮co r贸偶norodna przy pierwszym kontakcie muzyka.

Najlepsze momenty? Single z "Whose Blood", 艣wietny i profesjonalny cover "Strawberry Bubblegum" Justina Timberlake'a, czy moje ulubione "What Is There To Know" na bis. Ale przede wszystkim nowy, po raz pierwszy zagrany utw贸r, z p艂yty nad kt贸r膮 Tobiasz w艂a艣nie pracuje. Nie, nie napisz臋 jak brzmi, poczekajcie na plus minus 2015 rok, bo zaskocze艅 ze strony Coldair mo偶e by膰 naprawd臋 sporo. Porzu膰cie te偶 ju偶 wszelkie etykiety i por贸wnania, Tobiasz Bili艅ski gra po prostu jak Tobiasz Bili艅ski a pomys艂贸w na siebie ma co raz wi臋cej.

Szkoda, wielka szkoda, 偶e ca艂kowicie zawiedli organizatorzy. By艂em niemal pewien, 偶e je艣li uda艂o sie zorganizowa膰 koncert w Caf茅 V Lese, jednym z najwa偶niejszych miejsc na muzyczno-alternatywnej mapie Pragi, to nie nale偶y si臋 przejmowa膰 reszt膮. Zerowa promocja, event na Fejsie utworzony na trzy dni przed, brak cho膰by symbolicznej kartki w samym klubie, 偶e tego dnia odbywa si臋 w nim potencjalnie intryguj膮cy koncert. Poczu艂em, 偶e je艣li polscy wykonawcy chc膮 przyje偶d偶a膰 do Pragi (bo warto!) to skoro jestem na miejscu to naprawd臋 powinienem wzi膮膰 sprawy w swoje r臋ce.

Wreszcie uwaga dla fan贸w, mi艂o艣nik贸w, czy os贸b kt贸re zetkn臋艂y si臋 muzyk膮 Coldair dopiero na 偶ywo. Dziewcz臋ta, nie przygryzajcie nerwowo warg! Ch艂opcy, nie uciekajcie sp艂oszeni zaraz po koncercie! Nie musicie ba膰 si臋 Tobiasza, przynajmniej na razie, dop贸ki nie zostanie obrzydliwie bogat膮 gwiazd膮 艣wiatowego formatu. Za par臋 lat, czeska widownia i praskie kluby naprawd臋 mog膮 mie膰 powody by 偶a艂owa膰, 偶e nie po艣wi臋ci艂y Coldair takiej uwagi na jak膮 zas艂uguje. [Wojciech Nowacki]

2 lutego 2014


NILS FRAHM [31.01.2014], Pal谩c Akropolis, Praha || Pisz膮c o muzyce Nielsa Frahma ma si臋 zasadniczo do wyboru dwie strategie. Emocjonaln膮, kt贸ra niemal gwarantuje popadni臋cie w bezlitosny bana艂, lub intelektualn膮, r贸wnie silnie gro偶膮c膮 bezdusznym i wydumanym 偶argonem. Sytuacji nie u艂atwia pozycja Frahma na scenie muzycznej, kolejny to bowiem artysta, kt贸rego nie spos贸b jednoznacznie zakwalifikowa膰. W zale偶no艣ci od w艂asnego przygotowania i os艂uchania, ka偶dy mo偶e znale藕膰 sw贸j punkt dost臋pu do jego po-prostu-muzyki.

Nie nale偶臋 do s艂uchaczy, kt贸rzy na koncertach po艣wi臋caj膮 si臋 g艂贸wnie barowi, piwu i weso艂ym konwersacjom ze znajomymi. Dawno ju偶 jednak nie zdarzy艂o si臋, 偶ebym s艂ucha艂 koncertu w a偶 takim skupieniu i w poczuciu totalnego bezczasu. Cz臋sto jestem w stanie przewidzie膰 nast臋pne d藕wi臋ki czy ruchy artysty, nawet w przypadku nieznanych mi kompozycji. Frahm nie poddaje si臋 temu, skupienia i uwagi wymaga zatem 艣ledzenie jego pracy nad d藕wi臋kiem i napi臋ciem wykonania. Zw艂aszcza, 偶e wi臋kszo艣膰 koncertu zagrana zosta艂a bez przerw, pod palcami pianisty kompozycje przekszta艂ca艂y si臋 p艂ynnie jedna w drug膮, czasem diametralnie r贸偶ne, ale po艂膮czone z niebywa艂ym talentem.

Frahm wykonuje nad swym pianinem autentyczn膮 prac臋. 艁atwo ulec z艂udzeniu, 偶e s艂uchamy jednej ci膮g艂ej improwizacji, ale nawet je艣li fragmenty oparte s膮 na lu藕niejszych strukturach, to bez przerwy i bezb艂臋dnie kontrolowane s膮 przez artyst臋. Nils Frahm, sympatyczny i bezpretensjonalny ch艂opak, podczas koncertu z ka偶dym uderzeniem w klawisze nabiera dojrza艂o艣ci i m臋sko艣ci. Jego gra momentami jest niesamowicie wysi艂kowa, ramiona Frahma nieraz wydawa艂y si臋 by膰 na granicy b贸lu, kapi膮cy z jego czo艂a pot nie by艂 pod koniec wyst臋pu zatem 偶adn膮 niespodziank膮.

Zaskoczeniem by艂o natomiast to, jak… seksown膮 jest jego muzyka. Pierwszy utw贸r, na rozgrzewk臋 mocno oparty na loopach i elektronice (oparty na nagranym wsp贸lnie z 脫lafurem Arnaldsem „Stare”), niewiarygodnie graduj膮c w stron臋 ekstatycznego fina艂u rodzi艂 ca艂kiem oczywiste skojarzenie. Poczucie wielkiej sensualno艣ci kompozycji Frahma trwa艂o do ko艅ca wyst臋pu, by艂 to te偶 jeden z powod贸w, dla kt贸rych jego klasyczna przecie偶 muzyka nigdy nie zbli偶a艂a si臋 cho膰by do granic bana艂u. Z dw贸jki Frahm – Arnalds po pi膮tkowym koncercie zdecydowanie wybieram Frahma, jego tw贸rczo艣膰 jest mo偶e bardziej wymagaj膮ca, ale te偶 znacznie bardziej wci膮gaj膮ca, a jego technika i doskona艂y warsztat daj膮 mu lekk膮 przewag臋 nad niemniej przecie偶 utalentowanym przyjacielem.

Nils Frahm jest wreszcie przeurocz膮 osob膮. Ch臋tnie konwersuje i wci膮ga publiczno艣膰 do prawdziwego wsp贸艂uczestnictwa w koncercie. Dos艂ownie zreszt膮, bo napi臋cie w maksymalnie wype艂nionej sali Pal谩cu Akropolis roz艂adowa艂 zapraszaj膮c kilkana艣cie os贸b na scen臋. Przed koncertem sprzedawa艂 swoje wydawnictwa swobodnie, ch臋tnie i naturalnie rozmawiaj膮c ze swoimi fanami, a przynajmniej z tymi, kt贸rzy rozpoznali w nim gwiazd臋 wieczoru. Sam te偶 zaproponowa艂 „nielegalny”, bo ju偶 po godzinie 22, bis, graj膮c delikatny utw贸r i prosz膮c o nie klaskanie. Ku memu zaskoczeniu publiczno艣膰 pos艂ucha艂a a wiecz贸r oficjalnie zako艅czy艂 si臋 sympatycznym machaniem do siebie widowni i artysty. Burz臋 oklask贸w otrzyma艂 ju偶 zreszt膮 zas艂u偶enie wcze艣niej. [Wojciech Nowacki]