5 marca 2011

Recenzja Robots In Disguise „Get RID!”


ROBOTS IN DISGUISE Get RID!, [2005] Recall || Do pewnego momentu najbardziej przepadałam za WALL.E-em, aż do chwili kiedy po raz pierwszy na profilu MySpace zapoznałam się z dwoma ekscentrycznymi i w dodatku żywymi robotami produkującymi elektroniczne lekkostrawne dania, przeznaczone właściwie dla każdego, kto od czasu do czasu lubi posłuchać pop-u i nie traktuje życia zbyt poważnie.

Zespół tworzą dwie charyzmatycznie angielki: Sue Denim (Suzanne Powel - wokal, bas) oraz Dee Plum (Delia Gaitskell - wokal, gitara). Na żywo wspomagane są również perkusistką Gemmą Hill, a także masą innych muzyków. „Get RID!” to drugi studyjny album tego dziwacznego duetu, grającego coś, co można określić mianem hedonistycznego electropunku (gatunek znany również jako synthpunk). Producentem, podobnie jak w przypadku poprzedniego krążka, był Chris Corner. Płytę otwiera elektryzujący singiel „Turn It Up”, który właściwie mówi nam czego możemy się spodziewać. To nie jest ambitny album, za to jako muzyka rozrywkowa sprawdza się znakomicie. I taki był cel: stworzyć coś, co porwie i sprawi, że słuchacz przez parę chwil zapomni o tym, co czeka go poza słuchawkami lub drzwiami lokalu. Ja sama kiedy słucham tej płyty mam ochotę założyć parę kolorowych rajstop i jakąś kieckę, a włosy pomalować na kilka różnych odcieni i tańczyć do rana na balkonie.

O ile nie przepadam za Peaches (te dwa projekty są często zestawiane), to ten duet zauroczył mnie od pierwszego usłyszenia. Uważam nawet, że Dee i Sue stworzyły o wiele ciekawsze i bardziej przyciągające kompozycje. Ich siłą na pewno jest współbrzmienie dwóch głosów, gdyby tylko jedna z nich udzielała się na albumie, to z pewnością nie byłby on tak oryginalny. Na szczęście jest inaczej.


Ciekawostką na krążku jest cover zespołu The Kinks „You really got me”, który od pierwowzoru wyszedł nawet lepiej. Praktycznie do każdej piosenki mimowolnie nucę refreny i zwrotki, a wyraz niezrozumienia na mojej twarzy powoduje tylko jeden utwór -„She's a Colour Scientist”. Kiedy dochodzę do tego momentu mam ochotę wyłączyć odtwarzacz. Nie najlepsze jest również „Hot Gossip”.

Z kolei moimi faworytami na tej płycie są zdecydowanie „Turn It Up” (tekst i melodie bardzo proste, za to jęczące, dzikie wokale są niesamowicie uzależniające i powalające) i „GIRL”, które jest piosenką-protestem wymierzonym przeciwko seksizmowi. W tym utworze to instrumenty biorą górę, zarówno gitary jak i elektronika wykrzykują swój sprzeciw i w połączeniu z lirykami stają się na prawdę silną bronią. Nie wspominając o „La Nuit”, które zaśpiewane w całości po francusku dodaje albumowi nieco zmysłowości. Naprawdę niezły jest także „Voodoo” z chwytliwym basem, który nie pozwala zapomnieć o piosence podczas codziennych rutynowych czynności („You're voodoo I like you I like you I do!”).


Płyta nieodpowiednia na jakiekolwiek kontemplacje czy poważne rozmowy, ale jeśli mamy ochotę się wyluzować i zapomnieć o szarym podwórku, to te dwa kolorowe roboty z pomocą perkusistki Gemmy Hill są w stanie wprowadzić nas w świat pomalowany szalonymi barwami. Robots In Disguise to świetna mieszanka złożona z syntezatorów, gitar elektrycznych, umyślnie prowokujących liryk i absolutnie cudnych wokali. 7/10 [Agnieszka Hirt]

0 KOMENTARZE:

Prześlij komentarz