13 października 2014

Recenzja Kristen "The Secret Map"


KRISTEN The Secret Map, [2014] Endless Happiness || Kristen to jeden z nielicznych polskich zespołów, które naprawdę wysoko cenię. Jeśli po latach działalności i szeregu znakomitych albumów nową płytę wydaje praktycznie własnym sumptem i nadal gra koncerty w niewielkich klubach, to doskonale obrazuje to moje niewielkie zainteresowanie polską sceną. Tym chętniej wyłączam Kristen z lokalnych warunków i po prostu ustawiam w szeregu jednego z najlepszych przedstawicieli współczesnej gitarowej alternatywy.

Zaczęło się od debiutanckiego albumu „Kristen”, którego do dziś słucham na wydanej w 2000 roku przez Gusstaff Records kasecie. Choć nie do końca, wszak wczesnych i surowych wersji części zamieszczonych tam utworów posłuchać można na pochodzącym z zamierzchłego 1998 roku demo. „Kristen” przyniosło muzykę, która dziś może nie uchodziłaby za w pełni oryginalną, ale wtedy całkowicie autorską i nawiązującą do najciekawszych tradycji post-rocka lat 90-tych. Siłą albumu były dłuższe, precyzyjne i skupione formy, ale przede wszystkim inteligentne i emocjonujące melodie. To jednak wyprodukowane przez Macieja Cieślaka „Stiff Upper Worlds” należałoby dziś uznać za klasyk polskiej alternatywy, choć był to już materiał bardziej wymagający i wielowymiarowy, odrobinę mniej oddziałujący na emocje, z kompozycyjnymi nieregularnościami, ale i inkorporujący lekką, piosenkową odmianę post-rocka w stylu The Sea & Cake.

Zróżnicowane „Please Send Me A Card” jeszcze załapało się na chwilowo wzbierającą falę polskiej alternatywy początku XXI wieku. Jako całość był to album rozedrgany, ale przyniósł też kilka z najlepszych kompozycji Kristen, nieprzypadkowo tych najdłuższych. „Night Store”, wypełnione formami wręcz ekstremalnie krótkimi, ciążyło już bowiem patchworkowym, surowym i nieprzystępnym charakterem a obcowanie z tym wcieleniem Kristen było doświadczeniem lekko niepokojącym. Był to rok 2005 i zespół zamilkł na parę, zdecydowanie zbyt długich lat, przynajmniej jeśli chodzi o działalność wydawniczą.

Powrót albumem „Western Lands” ukazał Kristen w bardzo dobrej formie i choć nie jestem fanem potraktowania tego materiały przez Etamskiego, to doskonałe „We Want To Weave A Pattern” było dokładnie tym czego od zespołu można było oczekiwać. Tym lepiej, że niewiele później nastąpiło wyraziste, zadziorne i skupione „An Accident!”, teoretycznie epka, co nie ma większego znaczenia jeśli albumy Kristen oscylują wokół całkowicie satysfakcjonujących trzydziestu minut. Cztery zawarte tam utwory do dziś stanowią jeden z najlepszych tytułów jakie w polskiej muzyce można było usłyszeć w ciągu ostatniej dekady.


Oczywiście, można po raz kolejny narzekać, do jak umownie wąskiego grona trafia w Polsce muzyka Kristen, lecz zespół nie zasługuje na to, by być ciągle wykorzystywany jako podręcznikowy przykład problemów z tzw. polskim gustem i muzycznym obyciem. „The Secret Map” wydaje się być świadectwem tego, że bracia Rychliccy i Michał Biela po prostu znajdują się w swej strefie przynajmniej minimalnego komfortu i nieskończone szczęście zapewnia im tworzenie muzyki, która przy okazji okazuje się być wyśmienitą.

Po raz kolejny zmianie ulega struktura albumu. W przypadku Kristen praktycznie jedyną stałą rzeczą jest wspomniana już wyżej zwięzłość, całkowicie przekonywująca, choć akurat w przypadku „The Secret Map” mówić można o stosunkowo największym niedosycie.Płytę spina klamra dwóch niezwykle długich utworów, dziewięciominutowego „Upward, Beyond The Onstreaming, It Mooned” i jedenastominutowego „Endless Happiness”. Pierwszy, pełen dźwiękowych zniekształceń przypominających jeszcze „Western Lands”, ma kontemplacyjny charakter i wykonaniu Kristen stanowi niemal podejście do dark ambientu. Drugi, o pustynnym niemal charakterze, prowadzony jest przez syntezatorowy puls i kombinujące perkusjonalia.

Pomiędzy nimi znajdują się trzy kompozycje. Z atmosfery „Upward, Beyond The Onstreaming, It Mooned” zdaje się wypływać swobodne, rozstrojone “2 A.M.” z przygłuszoną niby-melorecytacją Bieli, niemal jazzowymi akcentami i finałową mantrą I don’t know, która rozwiązanie znajduje w „Music Will Soothe Me”, jednej z najlepszych piosenek, tak, piosenek, ostatnich lat. Taneczny wręcz funkowy groove, ciężkiego kalibru, ale lekko stąpający, rozwija najbardziej skupione pomysły i melodie z „An Accident!” i prowadzi je w bardziej chwytliwą i przystępną stronę. Wreszcie tekst I'm always broke, desperated, but I'm not breaking / I need a brake, but baby, I won't get a brake / … / and yet at home there's music to soothe me brzmi jak uniwersalny hymn zarówno zespołu, jak i introwertycznego słuchacza. Tytułowe “The Secret Map”, znów niesamowicie melodyjne i piosenkowe, najbliżej ma do znakomitego solowego materiału Michała Bieli, ale w zespołowym podaniu powoli buduje napięcie aż do intensywnego i dosłownie rozmarzonego finału.

Czy jest to najlepsza płyt Kristen? Na tak postawione pytanie nie potrafię odpowiedzieć. Manipulowanie konwencją płyty w rękach Kristen przynosi za każdym inne efekty i choć sam zespół wydaje się być zainteresowany tylko „tu i teraz”, to dla słuchacza fascynujące jest właśnie to, że ich twórczość najlepiej pojmować jako całość, z kolejnymi, miejmy nadzieję, że regularnie pojawiającymi się odcinkami. Tymczasem „The Secret Map” jest najlepszym, co możecie dziś, w tym roku, w tym kraju usłyszeć. 8/10 [Wojciech Nowacki]

0 KOMENTARZE:

Prześlij komentarz