SWAHILI BLONDE Psycho Tropical Ballet Pink, [2011] Neurotic Yell || O projekcie Swahili Blonde można było usłyszeć już w 2009 roku. Wtedy to z inicjatywy Nicole Turley, amerykańskiej perkusistki i wokalistki narodził się zespół grający muzykę z pogranicza eksperymentalnego rocka i afro-beatu. O pierwszym studyjnym albumie grupy, "Man Meat" z 2010 roku, nie było zbyt głośno. Jednakże w połowie tego roku zaczęła do nas docierać informacja o planowanym nowym krążku tej formacji z udziałem John'a Frusciante, byłego gitarzysty Red Hot Chili Peppers. Duże nadzieje związane z albumem zaczęli mieć nagle fani Papryczek. Gitarzysta, który za swój niezwykle nowoczesny, a zarazem emocjonalny styl grania został okrzyknięty przez wielu geniuszem muzycznym. Czy pokładane nadzieje były słuszne?
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Gracjan Cuper. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Gracjan Cuper. Pokaż wszystkie posty
11 grudnia 2011
SWAHILI BLONDE Psycho Tropical Ballet Pink, [2011] Neurotic Yell || O projekcie Swahili Blonde można było usłyszeć już w 2009 roku. Wtedy to z inicjatywy Nicole Turley, amerykańskiej perkusistki i wokalistki narodził się zespół grający muzykę z pogranicza eksperymentalnego rocka i afro-beatu. O pierwszym studyjnym albumie grupy, "Man Meat" z 2010 roku, nie było zbyt głośno. Jednakże w połowie tego roku zaczęła do nas docierać informacja o planowanym nowym krążku tej formacji z udziałem John'a Frusciante, byłego gitarzysty Red Hot Chili Peppers. Duże nadzieje związane z albumem zaczęli mieć nagle fani Papryczek. Gitarzysta, który za swój niezwykle nowoczesny, a zarazem emocjonalny styl grania został okrzyknięty przez wielu geniuszem muzycznym. Czy pokładane nadzieje były słuszne?
10 grudnia 2011
GORILLAZ The Fall, [2011] Parlophone || Nie macie zielonego pojęcia, jak wielce byłem zdziwiony ukazaniem się tego krążka. Między wydaniem „Demon Days”, a „Plastic Beach” minęło 5 lat, dlatego nie ma nic dziwnego, że z początku niedowierzałem, że Damon Albarn w nieco ponad pół roku przygotował całkiem nowy materiał, nie będący, tak jak we wcześniejszych przypadkach, zbiorem B-side-ów z ostatniej płyty. Pomimo, że Gorillaz ma u mnie dożywotni kredyt zaufania, to przeczucia co do tego albumu miałem nieco dwojakie. Bo czy ktoś, mający na głowie kilka innych projektów muzycznych, a dodatkowo będący w dalszym ciągu w trasie koncertowej promującej poprzedni krążek, może nagrać dobry materiał?
Subskrybuj:
Posty (Atom)

