26 lipca 2013

Recenzja Wild Tides "Hung Loose"


WILD TIDES Hung Loose¸ [2013] self-released || Letná to parkowe wzgórze nad brzegiem Wełtawy, znane wszystkim mieszkańcom Pragi i cudzoziemcom będącym tam dłużej niż na krótkiej standartowej wycieczce. Niegdyś stał tam monumentalny pomnik Towarzysza Stalina w otoczeniu żołnierzy i klasy robotniczej. Postać bodajże pionierki znajdującego się za nią czerwonoarmistę niefortunnie trzymała za krocze, co stało się niejako śpiewem przyszłości życia na Letnej.

Tam zawsze jest lato, niezależnie od pory dnia i roku mieszkańcy udają się do jednego letneńskich piwnych ogródków, przychodzą uprawiać sporty, biegać, bawić się z psami, lub po prostu zasiąść z piwem na trawie (co jest legalne) lub zapalić (substancje legalne z przymrużeniem oka), turyści zaś wdrapują się po betonowych schodach, by podziwiać klasyczny widok na miasto. Letná to także nazwa dzielnicy rozciągającej się parkowym wzgórzem i nic dziwnego zatem, że to właśnie stamtąd pochodzi bodaj jedyna grupa… surf-rockowa.

Bo dlaczego nie, nawet Stalinowi musiało być przyjemnie w słońcu na powietrzu, Wełtawa, choć kapryśna, nie sprzyja może surfingowi, ale miejsce to stało się synonimem przyjemności, zabawy i beztroski. Podobnie jak muzyka Wild Tides. Epka „Hearts On Fire” wskazana zostało jako jedno z najciekawszych wydawnictw zeszłego roku, chłopcy z Letnej nabrali zatem wiatru w żagle i w tym roku wydali pełnowymiarowy (choć dwudziestominutowy) album „Hung Loose”.


Wesoło jest od pierwszych taktów „Something Else About Her”, choć zespół ledwie się tu rozkręca, to wybija się tu chwilę firmowa gitara. Półtoraminutowy „Gimme’ The Blues” to już odrobinę większy kaliber cięższego i klasycznego rocka przefiltrowanego przez post-punkowe motywy. Singlowy „Watching Grlz Talk” to popisowy rock’n’roll z automatem perkusyjnym w podkładzie, po którym następuje „Little Darlin’” dansingowy przytulaniec rodem z weselnej sali.

Odrobinę poważniej robi się w po tarantinowsku południowym i koronkowo gitarowym „Marry Me”. Krótka to chwila, bo do rock’n’rollowego pędu wraca „My Daniela (Reprise)”. Najdłuższy na płycie „California Wet Dreamin’” to już całkiem udana synteza surfowego pastiszu z jak najbardziej współczesnym gitarowym indie. Odrobina folku pojawia się w „Instead Of Two Beating Hearts”, finałowe „Shrines” żegna nas zaś gęstym post-punkiem. Dwadzieścia jeden minut muzyki i chcemy tylko więcej.

Lekkość, zabawa, odrobina brudu, to wszystko znajdziemy na „Hung Loose”. Płyta, co typowe dla alternatywnych Czech, wydana została w postaci darmowego download’u oraz na pięknym winylu nakładem zasłużonego Election Records. Zachęcam zatem do pobierania i zażycia odrobiny beztroski. Słońce, piwo, pudełko pizzy, Letná. 7.5/10 [Wojciech Nowacki]