27 lutego 2017


BONOBO Migration, [2017] Ninja Tune || S膮 p艂yty kt贸re zyskuj膮 z ka偶dym kolejnym przes艂uchaniem, nawet je艣li niczym nie zaskocz膮 za pierwszym razem. "Migration" jest dok艂adnym przeciwie艅stwem tego cz臋stego w popkulturze schematu. Nowy album Bonobo mo偶e wydawa膰 si臋 naprawd臋 艂adn膮 p艂yt膮, lepsz膮 nawet ni偶 przeci臋tne w ostatecznym rozrachunku "The North Borders". I mo偶e tak膮 pozosta膰 je艣li tylko nie b臋dziemy si臋 zbytnio w ni膮 wg艂臋bia膰, skupia膰 uwagi, pr贸bowa膰 zagl膮da膰 pod powierzchni臋. 艁adna powierzchnia s艂u偶y膰 mo偶e tylko jako 艂adne t艂o.

Szczytowym osi膮gni臋ciem Simona Greena pozostaje "Black Sands", album niepozbawiony typowych dla Bonobo niedoci膮gni臋膰, ale sp贸jny, chwytliwy i po艂owicznie pomys艂owy. Bo najwi臋kszym jego niedoci膮gni臋ciem jest w艂a艣nie niedoci膮ganie pomys艂贸w. Utwory oparte s膮 na naprawd臋 efektownych punktach wyj艣ciowych, kt贸re jednak w 偶aden spos贸b nie s膮 rozwijane, bawi膮 powtarzalno艣ci膮 przez par臋 minut, po czym ust臋puj膮 kolejnej kompozycji. Ale w po艂膮czeniu ze 艣wietn膮 produkcj膮 efekt ko艅cowy okazuje si臋 niezwykle koj膮cy, jest zatem w tej karuzeli niedopieczonych pomys艂贸w metoda. Nic dziwnego zatem, 偶e cz臋艣ciowo rozwini臋te zosta艂y w postaci niez艂ej, lecz zbyt ma艂o odwa偶nej p艂yty remiksowej, a kolejny album studyjny okaza艂 si臋 jedynie kalk膮 "Black Sands" z lekko poprzesuwanymi akcentami. "The North Borders" uszyte zosta艂o pod komercyjny sukces, uwypuklono wokale, wcze艣niej pojawiaj膮ce si臋 jako element ca艂o艣ci, ale tym razem brakowa艂o pomys艂贸w i album okaza艂 si臋 niemal ca艂kowicie niezapami臋tywalny. Z jednym wyj膮tkiem, myl膮cego i zupe艂nie niereprezentatywnego singla "Cirrus", odwa偶niejszego rytmicznie, d藕wi臋kowo i emocjonalnie. Gdy wi臋c Bonobo pr贸bowa艂 podkre艣li膰 planowan膮 wielko艣膰 "The North Borders" nudnaw膮 p艂yt膮 koncertow膮, ale jednocze艣nie wyda艂 taneczn膮 epk臋 "Flashlight", prawdopodobnie najlepszy tytu艂 w swej karierze, to mo偶na by艂o mie膰 nadal nadziej臋, 偶e marginalny ci膮g "Cirrus" - "Flashlight" znajdzie w ko艅cu rozwini臋cie w postaci efektownej p艂yty studyjnej.


"Migration" jest jednak tylko kolejn膮 kalk膮, p艂yt膮 niezwykle bezpieczn膮 i zachowawcz膮, cho膰 w swej ospa艂o艣ci przynajmniej koj膮c膮 i nieinwazyjnie przyjemn膮. Cho膰 brakuje tu tak jednoznacznego wyr贸偶nika jak "Cirrus" na "The North Borders", to jako ca艂o艣膰 broni si臋 lepiej, g艂贸wnie dzi臋ki zwodniczo 艂adnym produkcyjnym detalom i dziwnego rodzaju napi臋ciu towarzysz膮cemu s艂uchaniu tej p艂yty. Album wydaje si臋 bowiem dok膮d艣 zmierza膰, tworzy iluzj臋 nadchodz膮cego prze艂omu, nag艂ego przebudzenia potencja艂u, nic takiego jednak nie nast臋puje, wi臋kszo艣膰 kompozycji brzmi bowiem jak intro, po kt贸rym nie nast臋puje 偶adne rozwini臋cie, lecz intro kolejne, i kolejne, i kolejne.

Utw贸r tytu艂owy sprawdza si臋 w tej roli przynajmniej dzi臋ki grze na pianinie samego Jona Hopkinsa, je艣li jednak kto艣 pami臋ta jego facebookowy zachwyt 艣cie偶k膮 d藕wi臋kow膮 do "Samorostu 3" Floexa to jasnym si臋 stanie 藕r贸d艂o jego inspiracji. O piosenkach z wokalami ("Break Apart" czy "Surface") nie da si臋 powiedzie膰 absolutnie niczego, poza tym, 偶e cho膰 nie spos贸b ich zapami臋ta膰 to jednak wszystkie brzmi膮 znajomo. Z wyj膮tkiem "No Reason", gdzie Chet Faker, przepraszam, Nick Murphy przynosi koj膮c膮 odmian臋 po pseudo-egzotycznych wokalistkach, cho膰 jest to jego najs艂abszy popis wokalny a pomimo efektownego rozedrgania i technicznego bitu nic nie usprawiedliwia si臋gni臋cia ponad 7 minut. Okazjonalne orkiestracje ledwie daje si臋 zauwa偶y膰, etniczny powiew "Bambro Koyo Ganda" lekko irytuje, bo na "Black Sands" Bonobo nie potrzebowa艂 tak oczywistych wokali by tworzy膰 atmosfer臋 kosmopolitycznej egzotyki. Pr贸by kolejnych nawi膮za艅 do tego albumu miejscami brzmi膮 a偶 karykaturalnie ("Kerala"), ale zaskakuj膮ce 艣lady dawnej jazzowej rytmiki, brzmienia pierwszych p艂yt Bonobo i wi臋kszego rozmachu ("Ontario") ca艂y czas obiecuj膮 co艣 wi臋cej.

Instrumentalny i zarejestrowany bez 偶adnych go艣ci "Outlier" okazuje si臋 najlepszym fragmentem p艂yty, troch臋 z braku lepszych alternatyw, ale g艂贸wnie dlatego, 偶e chyba jako jedyny posiada oznaki wewn臋trznego rozwoju a efektowne przej艣cie od spokojnego instrumentala przez pozytywkow膮 warstw臋 po koronkowy bit i techniczny rytm pokazuje, 偶e nie relaksacyjny soul, lecz odwa偶ne wej艣cie na taneczne parkiety powinno by膰 to po偶膮dan膮 przed Bonobo drog膮. Trzeba mu jednak przyzna膰, 偶e na "Migration" 艣wiadomie wydaje si臋 nie goni膰 za przebojami. Wol臋 wierzy膰, 偶e perfekcyjnie wyprodukowana atmosfera tej p艂yty kosztem jej przebojowo艣ci by艂a celowym zamierzeniem a nie wypadkow膮 braku pomys艂贸w. Ale lepiej si臋 nie wg艂臋bia膰. 6/10 [Wojciech Nowacki]

23 lutego 2017


SOHN Rennen, [2017] 4AD || "Hard Liquor", niczym amalgamat pozornie chaotycznych i ci膮gle morfuj膮cych rytm贸w, idealnie balansuje na granicy abstrakcji i przeboju, jest zatem tym, co kiedy艣 potrafi艂a i do dzi艣 stara si臋 osi膮gn膮膰 Bj枚rk, bliski jest te偶 elektronicznemu rzemios艂u The Acid. Zbudowana z krystalicznie doszlifowanych element贸w piosenka sprawia膰 mo偶e wra偶enie technicznego popisu, lecz dzi臋ki swej niezno艣nej 艣piewno艣ci jest popisem przede wszystkim emocjonalnym. "Conrad" natomiast nie bawi si臋 ju偶 abstrakcje i jest z kolei tym, co zawsze chcia艂 osi膮gn膮膰 How To Dress Well, siln膮, pewn膮 siebie piosenk膮, z krocz膮cym, zegarkowym rytmem, ciep艂ymi klawiszami Wurlitzera, ch艂odnym syntezatorowym dronem i zn贸w niesamowicie wr臋cz 艣piewnym refrenem.

S膮 to dwa pierwsze utwory na jednej z pierwszych p艂yt 2017 roku, kt贸ra bynajmniej nie startowa艂a w wy艣cigu na album tego roku, ale ostatecznie ma go szanse zaskakuj膮co zwyci臋偶y膰. "Hard Liquor" i "Conrad" s膮 zarazem singlami (ale偶 oczywi艣cie, 偶e s膮), co pokazuje tylko jak pewnym siebie przy okazji drugiego albumu sta艂 si臋 Sohn. Jasne, dopracowanie, pomys艂owo艣膰, kompozytorska i aran偶acyjna precyzja p艂yty, podobnie jak w przypadku wspomnianych ju偶 The Acid, wskazywa膰 mog膮, 偶e Christopher Taylor sp臋dzi艂 ostatnie lata na uwa偶nym 艣ledzeniu trend贸w w muzyce elektronicznej i alternatywnym r'n'b, ale "Rennen" nie jest bynajmniej prostym destylatem potencjalnie najbardziej chwytliwych element贸w. Sohn je nie tylko wyselekcjonowa艂, ale i ulepszy艂, wype艂ni艂 luki, naprawi艂 b艂臋dy.


Przede wszystkim jednak "Hard Liquor" i "Conrad" nie przyt艂aczaj膮 reszty albumu. Po cz臋艣ci dzi臋ki jego idealnej, kompaktowo skrojonej d艂ugo艣ci, tak od艣wie偶aj膮cej po cho膰by potwornie przeci膮gni臋tym albumie Jamesa Blake'a, g艂贸wnie jednak za spraw膮 dopracowania do najmniejszego niemal szczeg贸艂u ka偶dej z kompozycji. Owszem, zdarzaj膮 si臋 niedoci膮gni臋cia, nawet w "Conrad", gdzie rozbrzmiewa przyci臋偶ka syntezatorowa sol贸wka a'la R枚yksopp, ale i tak obok "Future Politics" Austry pozostaje najlepszym singlem pocz膮tku tego roku. Nawet piosenki pozornie skromniejsze niezmiernie satysfakcjonuj膮, "Signal" na przyk艂ad zapowiada si臋 jako do艣膰 standardowe wsp贸艂czesne r'n'b, ale wzmacnia si臋 i eskaluje w finale, przed czym standardowe r'n'b zazwyczaj si臋 wzdraga, k艂ad膮c nacisk najcz臋艣ciej wy艂膮cznie na rozemocjonowany wokal. Powstrzymywanie si臋 przed zag臋szczaniem kompozycji by艂o zauwa偶alne na debiucie Sohna, ale prze艣piewanie materia艂u jest ju偶 problemem na kt贸rym, mo偶e z wyj膮tkiem Jamie Woona, polegaj膮 prawie wszyscy, od FKA twigs po How To Dress Well.

Ten ostatni 艂atwo by si臋 odnalaz艂 w skromnej piosence "Primary", Sohn jednak praktycznie wygasza w po艂owie wokale a utw贸r przeradza si臋 w niemal instrumentalny. Podobnie fina艂owy "Harbour" rozpoczyna czysty 艣piew a ko艅czy efektowna cz臋艣膰 instrumentalna, nacisk na muzyk臋 zatem, czy mo偶e raczej prawid艂owe proporcje mi臋dzy nieinwazyjnym wokalem a dopracowan膮 muzyk膮, s膮 g艂贸wn膮 przyczyn膮 ob艂臋dnej chwytliwo艣ci "Rennen". A zapomnie膰 nie mo偶na o r贸偶norodno艣ci materia艂u zawartego w ramach ledwie 37 minut. Ca艂o艣膰 op艂ywaj膮 ch艂odne d藕wi臋ki syntezator贸w, kt贸re zaskakuj膮co ocieplaj膮 wymow臋 albumu, ale znajduj膮 si臋 na nim zar贸wno klasyczny utw贸r tytu艂owy, jak i frywolne, lekko g艂upkowate wr臋cz "Dead Wrong". Oraz "Falling", zn贸w abstrakcyjne, ale jeszcze bardziej radykalne ni偶 "Hard Liquor", pe艂ne mikrod藕wi臋k贸w, pozornego nacisku na czysty wokal, ale zmierzaj膮ce w stron臋 mocnego, zap臋tlonego fina艂u.

"Rennen" po prostu satysfakcjonuje i to na wielu poziomach, czego nie mo偶na by艂o powiedzie膰 o pierwszej p艂ycie Sohna, gdzie jego potencja艂 spe艂nia艂 si臋 tylko w singlowym "Artifice". Po skromniejszym i mniej chwytliwym debiucie Sohn zdecydowanie odrobi艂 niejedn膮 lekcj臋 i nie mo偶na mie膰 mu tego za z艂e. 9/10 [Wojciech Nowacki]

10 lutego 2017


Je艣li najpopularniejsz膮 na 艣wiecie polsk膮 muzyk膮 jest obecnie 艣cie偶ka d藕wi臋kowa z "Wied藕mina", to najcz臋艣ciej s艂uchan膮 muzyk膮 z Czech b臋dzie soundtrack z gry "Samorost 3". Niezale偶ne studio Amanita Design za ka偶dym razem bezb艂臋dnie 艂膮czy gry komputerowe i muzyk臋 w jedno komplementarne medium, czy jest to "Botanicula" z muzyk膮 zespo艂u DVA, czy nagradzane "Machinarium" lub poprzednia cz臋艣膰 "Samorostu", do kt贸rych 艣cie偶ki d藕wi臋kowe skomponowa艂 Tom谩拧 Dvo艡谩k.

"Samorost 3 Soundtrack" przynosi wa偶n膮 zmian臋 formaln膮, razem z poprzedzaj膮c膮 go darmow膮 epk膮 "Samorost3 Pre​-​Remixes EP", jest pierwszym opublikowanym pod nazw膮 Floex, do tej pory zastrze偶on膮 dla pozailustracyjnej tw贸rczo艣ci Dvo艡谩ka. Niemniej, jego najnowszy tytu艂 ow膮 ilustracyjno艣膰 doprowadza do perfekcji, ba, tym razem nie jest to ju偶 nawet muzyka t艂a, lecz pe艂noprawna muzyczna geografia, ka偶dy bowiem, nawet najmniejszy d藕wi臋k ma 艣wiatotw贸rcz膮 rol臋. Tylko pozornie zatem niespodziank膮 by艂 facebookowy entuzjazm Jona Hopkinsa po zetkni臋ciu si臋 z muzyk膮 Floexa, a je艣li pos艂uchacie gry na pianinie Hopkinsa na nowym albumie Bonobo to kierunek przep艂ywu inspiracji stanie si臋 ca艂kiem jasny.



Na kasecie "eye draw​(​s) the line" rytm niespiesznie wybijaj膮 ejtisowe drumpady, przydymion膮 atmosfer臋 okazjonalnie rozwiewa pulsuj膮ca g艂臋bia, kompozycje za艣 balansuj膮 na cienkiej linii mi臋dzy eteryczn膮 szkicowo艣ci膮 a odwa偶niejszym zanurzeniem si臋 do piosenkowych w贸d. Otoczk臋 do艣膰 ponurego syntetycznego popu punktuj膮 jednak d藕wi臋ki fletu oraz neoklasycyzuj膮ce pianino. Pomimo lub dzi臋ki swej skromno艣ci muzyka ba:zel a偶 prosi si臋 o odpowiadaj膮c膮 jej stron臋 wizualn膮, porcelanowo za艣 kruchy wokal 艂atwo mo偶e rodzi膰 orientalizuj膮ce skojarzenia. Co 艂atwo wyja艣ni膰 tym, 偶e Daniel Vl膷ek jest uznanym malarzem i artyst膮 wizualnym, Ewelina Chiu ma za艣 korzenie dalekowschodnie i... polskie zarazem.



Pami膮tk臋 z drogi przyja藕ni polsko-czeskiej mamy jeszcze jedn膮. Jakub Adamec, po艂owa duetu I LOVE 69 POPGEJU, solowy album "Are You Human? Confirmed." wyda艂 w kooperacji polskich labeli Mik Music i BDTA (wersje cyfrowa i kompaktowa) oraz czeskiego Flesh&Brain (kaseta, niestety wbrew zdj臋ciom wcale nie r贸偶owa). Wprz臋gni臋te w quasi-piosenkowe ramy techno Adamca jest mniej ha艂a艣liwe i agresywne od macierzystego duetu, zamiast 偶onglerki stereotypami oferuje do艣膰 konkretny przekaz inspirowany znanymi wszystkim formularzami CAPTCHA. Bardziej wywa偶ony nie znaczy jednak mniej rozdygotany, kanciasta elektronika, spoken-wordowe sample i prosty bit tworz膮 bowiem ca艂o艣膰 do艣膰 nerwow膮.




Martin E. Ky拧persk媒, lider zespo艂u Kv臎ty, sw贸j pierwszy solowy album "Svetr" wyda艂 do艣膰 niezauwa偶enie. Niczym tytu艂owy sweter faktycznie przypomina艂 znan膮 i komfortow膮 rzecz wyci膮gni臋t膮 z szafy na domowe potrzeby, podobnie do znakomitej zreszt膮 solowej p艂yty naszego Micha艂a Bieli z Kristen. Album "Vlakem" ukaza艂 si臋 podobnie nieoczekiwanie co jego poprzednik, tym razem jednak przynosi wyra藕niejsz膮 zmian臋. R臋kopis Ky拧perskiego oczywi艣cie nadal jest rozpoznawalny, ale umiej臋tnie modyfikowany, cho膰by w pomys艂owym i intryguj膮cym "DWYL" czy spowitym ciemniejsz膮 ni偶 zazwyczaj atmosfer膮 "沤eny". Jasne, "Kamkolin" zbytecznie si臋 d艂u偶y ods艂aniaj膮c wokalne niedomagania, ale te偶 zawiera markowe ju偶 gry s艂owne. Przede wszystkim jednak, inspirowane kolej膮, czyli najbardziej chyba melancholijnym sposobem podr贸偶owania, "Vlakem" pe艂nym p臋dem zmierza w stron臋 ledwie zarysowan膮 na ostatnich albumach macierzystego zespo艂u Ky拧perskiego i tym razem ca艂kowicie niemal bazuje na elektronice. Do tego jeden z najciekawszych czeskich album贸w ko艅c贸wki zesz艂ego roku pobra膰 mo偶ecie za darmo.



Jednym z naszych ulubionych wykonawc贸w ze S艂owacji jest z kolei Stroon i z pe艂nym przekonaniem wspominamy o ka偶dym z jego ma艂ych wydawnictw. O jego niezmiernie gustownej elektronice pisa艂o si臋 najpierw w kontek艣cie post-dupstepu, nast臋pnie objawi艂 si臋 jako utalentowany wibrafonista, na poprzedniej epce si臋gn膮艂 nawet po noise'owe gitary. Na "Solar Preludes" rekapituluje swoj膮 muzyczn膮 karier臋, us艂yszymy tu zatem zar贸wno krystalicznie czysty wibrafon, jak i syntezatorowe p艂aszczyzny i zniekszta艂cone gitary. W zesz艂ym roku Stroon wyst膮pi艂 w Pradze w roli supportu przed Emik膮 i by艂 to wyst臋p doprawdy znakomity, zar贸wno d藕wi臋kowo, jak i wizualnie, "Solar Preludes" za艣 wreszcie oddaje wszystkie jego wymiary skupione w jedn膮 form臋.


Pozostaj膮c w temacie perfekcyjnie uformowanej elektroniki, drug膮 ju偶 kaset臋 pod szyldem MO-DU wyda艂 Jan Jiskra, wcze艣niej tworz膮cy jako Moduretik czy Neden. "MOD02" kontynuuje jasn膮 kosmiczn膮 trajektori臋, tym razem z subtelnie poprzesuwanymi akcentami. Ambient s艂u偶y tym razem jako p艂贸tno na kt贸rym silniej zaznacza si臋 okazjonalnie zrytmizowanie materia艂u oraz, w co niemal ci臋偶ko uwierzy膰, jeszcze bardziej przestrzenne brzmienie. Syntezatorowa muzyka MO-DU jest zatem r贸wnie 艣wiatotw贸rcza co soundtracki Floex, jest to jednak 艣wiat ch艂odniejszy, cho膰 bardziej koj膮cy, mniej szczeg贸艂owy, ale pe艂en z wolna kr膮偶膮cych kszta艂t贸w i wy艂aniaj膮cych si臋 barw. Zaprawd臋 jest to muzyka stworzona do s艂uchania z magnetofonowej ta艣my!



[Wojciech Nowacki]

8 lutego 2017


YEASAYER Amen & Goodbye, [2016] Mute || Kontrolowana dziwno艣膰 od samych pocz膮tk贸w by艂a g艂贸wnym atutem Yeasayer. Albo przyczyn膮 rozdra偶nienia, ale przyzna膰 trzeba, 偶e grupa ta mo偶e s艂u偶y膰 jako modelowy przyk艂ad brzmienia prze艂omu pierwszych dekad XXI wieku. Do tego znacznie mniej irytuj膮cy ni偶 przereklamowane Animal Collective, potrafi膮cy za to skutecznie wype艂ni膰 艣rednie i namiotowe sceny najwi臋kszych festiwali.

Zanim jednak "Ampling Alp" czy "O.N.E." uczyni艂y "Odd Blood" tak efektownym albumem z pogranicza synth-popu, indie-rocka i dadaistycznego pop-artu, debiutanckie "All Hour Cymbals" sw膮 na po艂y freak-folkow膮, na po艂y sabbathow膮 hybrydowo艣ci膮, zwr贸ci艂o na Yeasayer tak skupion膮 uwag臋, 偶e do dzi艣 istnieje silny ob贸z zwolennik贸w "All Hour Cymbals" nad "Odd Blood". 艁atwo mo偶ecie si臋 domy艣le膰 do kt贸rego obozu nale偶臋 ja, zw艂aszcza je艣li og艂osz臋, 偶e poza 眉ber-przebojowym "2080" debiut do艣膰 mocno si臋 zestarza艂. Ale ale, jeszcze 艂atwiej niestety zapomnie膰 o "Fragrant World", naprawd臋 udanym albumie numer trzy.

W ci膮gu dw贸ch lat po "Odd Blood" trendy przemija艂y, uwaga przeskakiwa艂a od hype'u do hype'u, wi臋c nowy Yeasayer nie wyda艂 si臋 by膰 specjalnie oczekiwanym. Pewnie po cz臋艣ci jest w tym wina samej p艂yty, wyj膮tkowo, jak na Yeasayer, pow艣ci膮gliwej. Kategoria "dojrza艂o艣ci" bywa najcz臋艣ciej s艂own膮 wat膮, ale bior膮c pod uwag臋 zawrotne tempo rozwoju i rozedrgane zainteresowania grupy, przy ich ledwie trzecim albumie mo偶na by艂o faktycznie m贸wi膰 ju偶 o znacznym wyrobieniu. Zar贸wno rozbuchana przebojowo艣膰, jak i demonstracyjny artyzm, zosta艂y na "Fragrant World" pow艣ci膮gni臋te, tworz膮c album najbardziej sp贸jny, a i tak zdolny dostarczy膰 ob艂臋dne przeboje ("Reagan's Skeleton" ah!).


"Amen & Goodbye" wydaje si臋 by膰 reakcj膮 na wycofan膮 pow艣ci膮gliwo艣膰 poprzednika i nadaktywn膮 celebracj膮 pierwotnej dziwno艣ci Yeasayera. W swym artystowskim entuzjazmie wydaj膮 si臋 jednak zatacza膰 pe艂ne ko艂o do pradawnych ju偶 pocz膮tk贸w psychodelicznego rocka. Ju偶 bowiem "Daughters Of Kain" w r贸wnym stopniu nawi膮zuje do pocz膮tk贸w Yeasayer, co do barrettowskiego Pink Floyd, sugeruj膮c s艂ownictwem wyrafinowane i efektowne rozwa偶ania z pogranicza nauki i filozofii. Album jednak bipolarnie obija si臋 mi臋dzy dwoma biegunami, miejscami efektownym i przesyconym chaosem a lekk膮 nud膮 i niedogotowaniem. We藕my "Half Asleep" z interesuj膮cym rytmicznie i d藕wi臋kowo pocz膮tkiem, gdzie stopniowo mieszaj膮 si臋 elementy trip-hopu, post-rocka i emotroniki, lecz p贸藕niej pojawiaj膮 gitara slide rodem z country, tr膮bka, gitarowa sol贸wka i wokalna cyganeria, bowiem wraz z pojawieniem si臋 g艂osu tajemniczej Suzzy przywo艂ane zostaj膮 duchy Mike'a Oldfielda z Maggie Reilly, wczesnego 4AD i samej Kate Bush. "I Am Chemistry" z pe艂nym brzmieniem i czytelnym przekazem wydaje si臋 by膰 najwa偶niejsz膮 piosenk膮 na p艂ycie, "Silly Me" za艣 funkcjonuje jako oczywisty przeb贸j, cho膰 troch臋 z braku lepszych alternatyw i odrobin臋 autokarykaturalnie.

Stopniowo jednak rozpychaj膮 si臋 kolejne wype艂niacze, tutaj zabrzmi rozbiegany saksofon, tam barokowy klawesyn i oklaski, gdzie indziej cyfrowa d偶ungla a im bli偶ej ko艅ca, tym wi臋cej zaskakuj膮co zwyczajnych  i ledwie zauwa偶alnych piosenek. Ale te偶 w艂a艣nie w drugiej po艂owie p艂yty znajduje si臋 "Gerson's Whistle", kolejny z najciekawszych tutaj utwor贸w i najbli偶szy formie "Fragrant World", w kt贸rym zamiast 偶onglerki pomys艂贸w mamy prawdziw膮 g艂臋bi臋, napi臋cie i rozw贸j, a wspomniana Suzzie pobrzmiewa dla odmiany jak Sinead O'Connor. Ostatecznie "Amen & Goodbye", cho膰 ma swoje momenty, brzmi jednak jak troch臋 wszystkiego, ale wszystkiego tylko po trochu. 6.5/10 [Wojciech Nowacki]