5 sierpnia 2011


JJ72 JJ72, [2000] Lakota || W Polsce nikt już o tym zespole nie pamięta, choć debiut w UK dorobił się statusu złota i wciąż ma oddane grono fanów.

2 sierpnia 2011


WOODS Sun and Shade, [2011] Woodsist || To już piąta, pod tą nazwą, płyta kwartetu z Nowego Jorku. Od najbardziej pokręconej i luźnej kompozycyjnie At Rear House minęły cztery lata, a styl zespołu Jeremy'ego Earla wykrystalizował się ostatecznie trzy lata temu. Noise'owe motywy i psychodelia, pojawiające się od czasu do czasu, za sprawą gitar, to już obowiązek. Każdą kolejną płytę tego zespołu ratuje nieustająca zabawa elementami, które sami wykreowali i okazyjne dołączanie do tego czegoś, co nie było obecne w ukazanej wcześniej formie.

MICROEXPRESSIONS Lie In Wait EP, [2011] self-released || Powoli zaczyna się o nich wspominać w mniej lub bardziej popularnych portalach muzycznych. Na tę chwilę duet, z Jeleniej Góry – Michał Stambulski i Szymon Szczęśniak. Wydali niedawno swoją czwartą mini płytę – Lie In Wait. Już po pierwszym przesłuchaniu słychać coś co można określić mianem muzycznego przepychu. Wskazywanie jednoznacznych inspiracji jest bezcelowe, bo co z tego jeśli już napiszę, że Man On Wire - otwierający EP-kę, mógłby być oznaczony numerem, ale na płycie Delphic.

1 sierpnia 2011


LEBOWSKI Cinematic, [2010] self-released || Do sięgnięcia po tę płytę zainteresował mnie opis muzyki, jaką gra Lebowski, a także zdanie, czym ma być ich debiutancka płyta Cinematic – hołdem w stronę wielkich postaci polskiego kina. Nie tylko jako pasjonatka muzyki, ale również studentka kulturoznawstwa na specjalizacji filmoznawczej stwierdziłam, że muszę zgłębić tę twórczość. Intuicja jak zwykle mnie nie zawiodła.

31 lipca 2011


CLARA ENGEL Madagascar EP, [2011] Vox Humana || Internet pozytywnie przyczynił się do promocji młodych i niezależnych artystów, którzy dzięki niemu mogą łatwiej się promować i docierać ze swoją twórczością tam gdzie kiedyś nie było nawet mowy o możliwości usłyszenia ich muzyki. W taki oto niezależny sposób działa i tworzy muzykę Clara Engel, kanadyjska wokalistka i kompozytorka, której to pierwsza EP-ka została właśnie wydana na winylu za pośrednictwem wytwórni Vox Humana.

27 lipca 2011


CATE LIKES CANDY Cate Likes Candy, [2011] EMI || Żeby opowiedzieć o tym zespole, musimy nieco cofnąć się w czasie do jego pierwotnej historii. A zatem, była sobie grupa Kashmir, w której śpiewała córka znanej wszystkim Polakom Beaty Kozidrak. Kashmirowi nie wyszło. Zasmucona tym faktem wokalistka – Katarzyna Pietras – zaczęła z żalu jeść dużo cukierków. Jej długoletni chłopak (i zarazem gitarzysta Kashmiru) Kamil Wyziński widząc jej smutek, obiecał że założą nowy zespół. I tak powstał Cate Likes Candy.

THE HORRORS Skying [2011] XL Recordings || Do niedawna trochę śmieszni, ze względu na swój gotycki wizerunek, teraz całkowicie go porzucają. Już sama sesja zdjęciowa mówi – koniec zabawy, panowie robimy muzykę. Fakt, wyglądają jak każdy indie band, ale o to chodzi. Popadają w skrajność, której celem jest ukazanie, że przykuwanie uwagi czymś innymi niż muzyką, schodzi na dalszy plan.

BRANDT BRAUER FRICK You Make Me Real, [2010] !K7 || Daniel Brandt i Jan Brauer, obaj udzielający się wspólnie w różnych jazzowo-klubowych projektach, spotkali w 2008 roku Paula Fricka, posiadającego klasyczne muzyczne wykształcenie rodem z berlińskiego konserwatorium a parającego się głównie tworzeniem kolejnych house'owych miksów. Z połączenia tych elementów powstało trio, które rozpoczęło żmudny proces produkowania wspólnej płyty. Dlaczego żmudny? Wyobrazić sobie można, że nagrywanie albumu techno przy pomocy niemal wyłącznie żywych instrumentów do najłatwiejszych nie należy.

23 lipca 2011


BAND OF SKULLS Baby Darling Doll Face Honey, [2009] Shangri-La || Nie da się napisać recenzji tej płyty chociażby nie myśląc o białych paskach. Ja przez pierwsze tygodnie byłam niemalże przekonana, że Death By Diamonds And Pearls to nowe dzieło Jack'a i Meg White. Potem dotarło do mnie, że The White Stripes chyli się ku upadkowi, a to co słyszałam to zupełnie niezwiązana z nimi formacja. Poszukałam, znalazłam, przesłuchałam i nie zawiodłam się. Grupa Nazywa się Band of Skulls, pochodzi z Southampton i jest ich troje: Russel Marsden, który śpiewa i gra na gitarze, Emma Richardson – kobieta z basem i również czarująca głosem oraz Matt Hayward zasiadający za perkusją. Zespół formalnie powstał w 2008 roku, chociaż panowie grali wspólnie już jako przyjaciele z dzieciństwa.

tUnE-yArDs w h o k i l l, [2011] 4AD || Podobno pierwszą płytę nagrała całą na dyktafonie, grając na wszystkich instrumentach, a następnie zmiksowała ją w jakiś darmowym programie do obróbki muzycznej. Jest zafascynowana muzyką afrykańską, którą żongluje na płycie razem z elementami folku i hip hopu, a wszystko to w świeżej i pełnej spontaniczności formie. Nic dziwnego, że wzbudziła tak wielkie zainteresowanie na niezależnej scenie muzycznej i wśród krytyków. O kim mowa? O tUnE yArDs, czyli pseudonimie artystycznym Merrill Garbus, która to swoją drugą płytę wydała już pod szyldem cenionej wytwórni 4AD. Panie i Panowie o to album, którego nazwa jest równie ekscentryczna jak materiał na nim zawarty, a na imię mu w h o k i l l.

19 lipca 2011


ARCHITECTURE IN HELSINKI Moment Bends, [2011] V2 || Australijczycy to muszą być fajni ludzie. Sympatyczni, weseli, zdrowi, uśmiechnięci. W ciągu ostatnich paru ostatnich miesięcy miałem okazję widzieć na żywo Cut Copy oraz dwukrotnie Architecture in Helsinki - za każdym razem były to wydarzenia energetyczne i porywające. Oba zespoły emanują radością grania i szczerego kontaktu z publiką, chętnie przechadzając się wśród niej przed i po koncercie. Domowy kontakt z nimi zapewniają nam natomiast ich najnowsze dzieła. W przypadku Cut Copy jest to bardzo dobry i niesłusznie niedoceniany Zonoscope, Architecture in Helsinki raczą nas zaś aktualnie płytą Moment Bends. Niestety.

18 lipca 2011


EMA Past Life Martyed Saints, [2011] Souterrain Transmissions || Na rynku muzycznym pojawia się coraz więcej zespołów spod szyldu lo-fi, czyli muzyki celowo nagranej w niskiej jakości. Takie małe nie dla nieautentycznego, przetworzonego mainstreamu. Płytę EMA (za tymi trzema literkami kryje się Erika Anderson) znalazłem po tagach folk, co po raz kolejny dowodzi, że mogą one prowadzić na manowce. Muzykę tę możnaby, co najwyżej, nazwać freak-folkiem, z grunge'owymi korzeniami, dużą ilością noise'owych gitar i odrobiną elektroniki. Wszystko to, podane w dość minimalistycznej, eksperymentalnej formie. Ostatnio zadebiutowała Anna Calvi, którą nazwałem eksperymentalną PJ Harvey. EMA to jej troszkę brudniejsza i bardziej zadziorna siostra, która postawiła na prostotę.

17 lipca 2011


THE HORRORS Skying, [2011] XL Recordings || Pierwszą płytą The Horrors reaktywowali, może już trochę zapomnianą, alternatywę lat 80. spod znaku Joy Division i wiele wskazywało na to, że zostaną przy tej stylistyce. Poza tym gitary, trochę duszna atmosfera zadymionego studio nagraniowego i dosyć niski głos Farisa Badwana doskonale pasowały do ich mrocznego, ekscentrycznego wizerunku, jaki od razu zaczęli lansować. Wprawdzie na Primary Colours wciąż pobrzmiewa inspiracja latami 80. To Brytyjczycy przerabiają ją na własną modłę, dodając wiele wrażliwości (posłuchajcie choćby Scarlet Fields). Widać jednak na tym albumie, że zespół nie ma jeszcze określonego pomysłu na siebie i buja się między różnymi stylistykami, jednocześnie nie mogąc uwolnić się od swoich mistrzów sprzed trzydziestu lat. Tylko dlaczego już na trzecim longplayu, Skying, zupełnie odchodzą od obranych dotychczas estetyk poddając się panującej modzie? Nie electropopu się spodziewałam.

16 lipca 2011


NIEDODŹWIĘKI Koalicja w Krainie Czarów EP, [2011] self-released || Do niedawna, żyłem w solidnym przeświadczeniu, że na muzycznej młodej scenie w Polsce hula wiatr, który filmowo przesuwa okrągłe ususzone krzaki pustynne. A tu psikus! Bo dzieje się i to nawet całkiem ciekawie, ale mało kto nagłaśnia takie domowe projekty, jak Niedodźwięki. Dowiedziałem się o nim (jest to projekt Mateusza Boruszczaka), przez przypadek od znajomych z Poznania i wydaje mi się, że większość garstki ludzi, która miała kontakt z niedodźwiękami, poznała go przez zbieg okoliczności. Szkoda, bo np. w Wielkiej Brytanii takie domowe przedsięwzięcia znacznie szybciej trafiają do szerszej grupy odbiorców - chociażby James Blake czy Jamie T.

15 lipca 2011


GUSGUS Arabian Horse, [2011] Kompakt || Skromny rytm, imitujące chórek syntezatory, kolejne elektroniczne smaczki pojawiają się i znikają, i tak przez niemal trzy minuty. Wreszcie dochodzi do typowej dla GusGus house'owej kulminacji dźwięków, a my uśmiechamy się na myśl o przyjemnym, lecz w gruncie rzeczy nudnawym przecież początku nowej płyty. Tymczasem pierwotny motyw powróci jako smyczki w tle, na pierwszym planie zaś pojawi się niespodziewany bohater utworu Selfoss - akordeon. Pierwszy raz na płycie GusGus żywy instrument zostaje tak mocno wyeksponowany. I to jaki. Islandia? Nie, Szanowni Państwo, udajemy się na Bałkany!

BATTLES Gloss Drop, [2011] Warp || Pierwszy album Battles, Mirrored, przez wielu nazwany był nieomalże przełomowym w dziedzinie łączenia elektroniki z gitarowym graniem. Podczas sesji nagraniowej do drugiej płyty grupę opuścił klawiszowiec i zarazem wokalista Tyondai Braxton. Przez to na Gloss Drop, w porównaniu do debiutu, zaszło kilka zmian. Mutacją muzyczną jest zastąpienie wielowarstwowych klawiszowych efektów na rzecz takich samych pasaży tylko z użyciem gitar, co troszeczkę zbliżyło muzykę Battles do shoegaze'u. Kolejną znaczącą zmianą jest oczywiście kwestia wokalisty. Zespół chciał się chyba trochę pobawić, dlatego zaprosił do współpracy kilka osób i muszę powiedzieć, że to właśnie pozycje z gościnnymi występami są najciekawsze.